<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Nie ma zajęć "męskich" i "kobiecych"">
<author_1="I. M.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Pani Romano! Jest Pani matką trzech synów. Najstarszy ma 12 lat, najmłodszy — 9. Ten ostatni właśnie niepokoi Panią z powodu swych dziewczęcych upodobań: lubi szyć, haftować. Nikt go tego nie uczy, a jednak posiada w tym kierunku wielką zręczność. Wyhaftował ładne firaneczki do kuchni i serwetkę na stół. Chłopak jest dobrym uczniem, bawi się zgodnie z kolegami i braćmi. Jest żywy, wesoły, jak i reszta rodzeństwa. Tylko to jedynie Panią martwi, że chłopiec lubi robótki ręczne. Pyta nas Pani, jak tę skłonność należy zwalczać? Otóż droga Pani — nie widzimy powodów, dla których należałoby zwalczać upodobania chłopca do haftu i szycia. Jeśli dziecko jest fizycznie i psychicznie normalne — nie należy się martwić. W przedwojennej Polsce istniał dość ścisły podział na męskie i kobiece prace. Taka była tradycja, w takim duchu wychowywano dzieci. Obecnie w zasadniczo zmienionych warunkach wytwórczych okazało się, że kobiety potrafią pracować na wszystkich „męskich" stanowiskach nie gorzej od mężczyzn. Kobiety zajmują teraz różne stanowiska państwowe i samorządowe, pracują dzielnie jako murarki, spawaczki, pracują we wszelkich działach wytwórczych. Za kilka lat zapomnimy o starym zacofanym podziale, który już dziś jest przeżytkiem. Radziłabym Pani zaobserwować, czy chłopak w tej pracy (kobiecej według Pani) wykazuje jakieś pomysły, czy tworzy nowe wzory, czy tylko naśladuje to, co widział u innych? Wartoby już teraz zdać sobie sprawę z tego, czy jest to u dziecka chwilowe, przenikające zainteresowanie, czy też trwała skłonność. Może chłopak jest w ogóle zdolny do robót ręcznych? Dużo jest dobrych krojczych, krawców, kuśnierzy, którzy pracują twórczo i z zamiłowaniem. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
