<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Ze wspomnień Krupskiej o Leninie">
<author_1="B. Ostrowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-22">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W krótkim czasie nawiązaliśmy kontakt pisemny z towarzyszami w Rosji, tym łatwiejszy, że listy zagraniczne nie były przemielane przez cenzurę rosyjską. Wieśniaczki, które za „przepustką" przyjeżdżały na rynek do Krakowa zza granicy np. z Ojcowa, zabierały nasze listy za wynagrodzeniem i wrzucały je do skrzynek pocztowych po tamtej stronie granicy. Przybyliśmy do Krakowa w pełni lata. Towarzysz nasz — Polak Bagocki radził zamieszkać na przedmieściu, zwanym Zwierzyniec. Domek, który zajęliśmy, był niesłychanie brudny, mieliśmy jednak bardzo blisko do Wisły, w której często zażywaliśmy rozkosznych kąpieli. Poza tym w niewielkiej odległości stał wspaniały las „Wolski" dokąd jeździliśmy z Iljiczem na rowerach. Włodzimierzowi Iljiczowi podobał się bardzo Kraków, przypominał mu stare miasta rosyjskie......W czasie naszego pobytu w Krakowie, w latach poprzedzających wybuch wojny imperialistycznej Lenin pilnie zajmował się zagadnieniem wolności narodów. Od swej wczesnej młodości nienawidził wszelkiego ucisku jednego narodu przez drugi. Wyrażenie Marksa, że „nie ma większego nieszczęścia dla narodu jak uciskanie innych, słabszych narodów" — odpowiadało najgłębszemu przekonaniu Iljicza o istotnej prawdzie tych słów. Latem 1913 roku pojechaliśmy do Poronina odległego o 7 km. od Zakopanego. Wybraliśmy tę miejscowość, ponieważ była znacznie tańsza i nie tak ludna jak Zakopane. Zamieszkaliśmy w willi. Poronin leży wysoko — 770 m. nad poziomem morza. Powietrze jest orzeźwiające. Podczas słonecznych dni widok na góry wspaniały. Wspinaliśmy się na wzgórza i podziwialiśmy piękno łańcucha Tatr, pokrytych niepokalanej białości śniegiem. Od czasu do czasu Iljicz jeździł do Zakopanego, skąd wybierał się z przebywającymi tam towarzyszami na długie wycieczki górskie, którymi się zachwycał. Co do mnie — Bagocki, który był lekarzem — neurologiem nalegał, abym dała operować się przez prof. Kochera w Bernie. Musieliśmy więc wyjechać do Szwajcarii.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
