<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Trzy rozmowy o Adamie Mickiewiczu">
<author_1="Krystyna Zienkowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-29">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Przepraszam, ale to... „Pan Tadeusz" Mickiewicza. No, bo — tłumacząc się, zaczęła mi wyjaśniać - przecież tak można czytać tę książkę, jak najciekawszą powieść. Ja dawniej i przed wojną nie miałam głowy do czytania. Dopiero niedawno, na akademii w fabryce, usłyszałam recytowane wiersze Mickiewicza. Spodobały mi się bardzo — takie były proste i przemawiające do człowieka. A że mój mały w szkole uczy się teraz o Mickiewiczu i ciągle mnie pyta: „Mamo, czy ci się to podoba? A, czy znasz tamto?" — więc zaczęłam czytać „Pana Tadeusza". — tak się pani podoba, że nawet po pracy zostaje pani w świetlicy? — O tak — odpowiedziała — w domu mało mam czasu, bo pocerować coś trzeba i przeprać, i kolację przygotować. Ale tak się teraz rozczytałam, że każdą wolną chwilę wykorzystuję. Język jest taki piękny i bogaty, rymy ładne. A tamte czasy jak żywe stają przed oczami. Kiedy czytam „Pana Tadeusza", to tak się czuję jakbym żyła z tymi ludźmi. A najbardziej to mi się podoba ten obrazek, kiedy Tadeusz pierwszy raz widzi Zosię. Ona była taka śliczna i młoda! Denerwuje mnie, gdy Tadeusz myśli, że Telimena, to Zosia i chciałabym mu wyjaśnić pomyłkę. Ale na szczęście wszystko kończy się dobrze. — A co się pani najbardziej podoba w Mickiewiczu? — spytałam z zainteresowaniem. — Prostota i to, że mogę się wielu rzeczy nauczyć. Jego wiersze są takie prawdziwe, płynące z serca — powiedziała, żegnając się ze mną. Zastanowiłam się nad słowami warszawskiej robotnicy. I postanowiłam dowiedzieć się co inni ludzie myślą o Mickiewiczu.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
