<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Dla biednych nie starczyło...">
<author_1="St. Rygielska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Niedawno przeprowadzona kontrola oddziału Wacławskiego „Caritasu" dała jasną odpowiedź na to pytanie. Wielkie fundusze wrocławskiego „Caritasu" szły na „wspomaganie" hrabiów, bandytów i złodziei. Oto kilka tylko faktów ujawnionych przez kontrolę gospodarki wrocławskiego „Caritasu", Stefania Sendułko, staruszka, znajdująca się w szpitalu wrocławskim prosi o pomoc. „Caritas" odpowiada: "Zrobiono wywiad u Stefani Sendułko i stwierdzono, że w szpitalu jest dostateczne utrzymanie. Chora chociaż jest pobożna, ale grymaśna. pragnie być przeniesiona do Domu Starców. Od 2 lat stale leży i prawdopodobnie jest udzielająca (prątkująca). Udzielono jej jednorazowo 500 złotych (pięćset złotych) zapomogi". Student medycyny Sawicki Zygmunt, zdemobilizowany żołnierz WP, uczestnik wojny z hitleryzmem, syn kolejarza, mającego troje studiujących dzieci, prosi o przydział jednego ubrania. Odmówiono. Lacek Jan, student weterynarii, syn chłopa siedzącego na dwóch ha ziemi, były więzień hitlerowskich obozów, prosi o bezpłatne obiady. Odmówiono. „Nie" — „Odrzucone" — wiele podań takimi napisami leży w wrocławskim oddziale „Caritasu". Niejeden z tych, którym odmówiono pomyślał, że, "Caritas" ma za małe fundusze, że trudno im, że ludzie są teraz nie tak ofiarni. A tymczasem... Oto niektórzy z „szczęśliwców", dla których „starczyło" caritasowych pieniędzy. Jan Paszenda — dyrektor „Caritasu" miał pensji miesięcznej 50.000 (słownie pięćdziesiąt tysięcy) złotych. Poza pensją miał mieszkanie służbowe darmowe, ze światłem, opałem, wodą, gazem opłacanym przez „Caritas". Posyłał rodzinę (bezpłatnie) na dwa miesiące rocznie do domu „Caritas" w Szklarskiej Porębie. W samym tylko roku 1948, według pozostawionych kwitów (nie licząc tego, co dostał bez kwitów) otrzymał: żywności (czekolady, kakao, mleka skondensowanego, rodzynek, konserw rybnych, owoców suszonych itp.) — łącznie 176 kg, tranu — 15 kg, skóry na wierzchy i zelówki — 10.5 kg, materiałów wełnianych — 12 metrów, poza tym jeszcze sporo odzieży dla dzieci, bielizny itd., szereg „zapomóg świątecznych" itd., na łączną kwotę 108.000 zł. (słownie: sto osiem tysięcy złotych).
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
