<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Energia atomowa">
<author_1="Doc. dr T. Czystohorski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Energia atomowa tkwi wewnątrz każdego atomu, który — jak to już wiemy — jest układem wirującym. (Patrz nr 32 Przyjaciółki z 1949 r.) W układzie tym pędzące z wielką szybkością elektrony krążą ustawicznie dokoła jądra. Jądro to musi posiadać odpowiednią siłę, by utrzymać na wodzy rozpędzone elektrony. Tego rodzaju układy wirujące nie są w przyrodzie czymś nadzwyczajnym. Przecież księżyc krąży dokoła ziemi, ziemia wraz z innymi planetami dokoła słońca — a takich słońc widzimy tysiące tysięcy nad naszymi głowami w pogodną noc. Jeśli chodzi o atom — to w normalnych warunkach nie dostrzegamy tej energii, która jest w nim uwięziona. Dlaczego? By jaśniej zrozumieć ten fakt musimy się uciec do pewnego porównania. Wirujący w atomie elektron można by od biedy porównać z kamykiem, który chłopak uwiązał na sznurku i kręci szybko dokoła swej dłoni. Im szybciej wiruje kamyk, im większego nabiera pędu, tym silniej musi chłopak trzymać sznurek w ręku — w układzie tym zamknięty jest pewien zasób energii. Ale ktoś stojący z boku w pewnej odległości z energii tej na razie niczego nie dostrzega, niczego nie odczuwa. Gdyby to było wieczorem, a kamyk miał właściwość świecenia, obserwator z boku ujrzałby tylko świetlisty krąg i nic więcej. Podobnie z atomem. Wyobrażamy go sobie w postaci jakiegoś tworu o powierzchni kulistej, zakreślonej szybko wirującymi elektronami — twór ten jest przez nas na razie niedostrzegalny, tym bardziej nie dostrzegamy elektronów i nie możemy zauważyć ich energii. Wyobraźmy sobie teraz, że w pewnym momencie sznurek, na którym wiruje kamyk, pęka, lub chłopak naumyślnie wypuścił go ze swej dłoni.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
