<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Matka studiuje...">
<author_1="Z. Dyktor-Dąbrowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Gdzie jest dziewczynka, której głos słyszałam? Przecież się tu uczyła przed chwilą... Grabowska śmieje się wesoło. To ona sama studiuje na Wyższym Korespondencyjnym Kursie Nauczycielskim w Krakowie, Kurs jest trzyletni, ona zaś wybrała sobie matematykę i uczy się jak widać z ocen w zeszytach bardzo dobrze. — Ile ma pani godzin pracy zawodowej? — pytam. — Co dzień od 8 do 13-ej szkoła, od 13 do 17 świetlica dziecięca, potem praca społeczna. Dowiaduję się, że Stanisława Grabowska jest nauczycielką szkół powszechnych od 1930 r. Zaczęła swą pracę od najbardziej zaniedbanych miejsc, od zapadłych wiosek, od tak zwanych dawniej „jednoklasówek". Uczyła i w czasie okupacji, wędrując z dwojgiem własnych małych dzieci od wioski do wioski, ofiarowując swoją wiedzę i chęć do pracy za żywność dla córki i synka. — Byłam już wtedy wdowa, bo mój mąż, nauczyciel szkoły specjalnej w Warszawie — zginął w 1939 r. Zaraz po powrocie z tułaczki zaczęłam pracować tutaj, zresztą uczyłam tu już w 1937 r. Pochodzę z Warszawy, mój ojciec był robotnikiem fabrycznym, a ja własnymi siłami starałam się zdobyć naukę i uzyskać kwalifikacje nauczycielskie. Oglądałam list pochwalny, którym Ministerstwo Oświaty odznaczyło ob. Grabowską w r. 1949 za wydajną pracę zawodową i społeczną. Widzę zdjęcia z uroczystości Koła TP żołnierza, którego założycielką na terenie szkoły w Ożarowie jest Grabowska. — To Koło zostało odznaczone proporczykiem — wyjaśnia mi syn Grabowskiej, a córka żali się, że matka jest stale poza domem bo ciągle ma jakieś zebrania. — Czasem cały dzień mamusi nie widzę, bo jak wróci to ja już śpię...
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
