<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Trzeba zrozumieć własne dziecko">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-19">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Przyjaciółko"! Mam 19 lat. Moim marzeniem była nauka. Niestety, rodzice moi nie pozwalali mi na to. Zwróciłam się o pomoc do Ciebie. Tyś mi doradziła. Lecz, gdy rodzice dowiedzieli się, że chce opuścić dom i iść do szkoły — nie zgodzili się na to. Po wielu trudach zgodzili się, bym poszła do szkoły zawodowej. Obecnie chodzę ostatni rok do tej szkoły. Jestem prymuską, dostaję ciągle pochwały, lecz cóż mi z tego, że mam teorię, a nie mani praktyki. Aby uzyskać naukę praktyczną, trzeba było chodzić do zakładów pracy, gdzie należało zrobić umowę. Rodzice moi nie zgodzili się na to. O swoim krytycznym położeniu powiedziałam pewnemu starszemu panu. Kazał się zgłosić do niego. Po dłuższej rozmowie doszłam do wniosku, że ja się nie nadaję do pracy biurowej, ponieważ mam za małe wykształcenie. On widząc, że jestem tym zmartwiona, doradził mi, bym poszła na kurs maszynopisania i że koszty on poniesie. Chociaż wiedziałam, że źle robię, zgodziłam się przyjąć od niego pieniądze. Gdy opłaciłam kurs i wyszłam na schody, chciał mnie pocałować. Nie wiem, co mam teraz robić, gdybym miała skąd wziąć pieniądze, które od niego dostałam, oddałabym mu. Lecz cóż, nikt mi ich nie pożyczy. „Margaryta" Mamy nadzieję, że list Margaryty przeczytają rodzice jej i inni, którzy postępują podobnie wobec swych córek. Może zrozumieją, że trzeba widzieć w swym dorastającym dziecku — człowieka. Jaka jest przyczyna trudności życiowych Margaryty? Rodzice uniemożliwiali jej naukę, potem praktykę zawodową — a więc tym samym pozbawili ją możności pracy, uzyskania samodzielności. Zrobili to dlatego, że nie rozumieli i nie chcieli zrozumieć własnego dziecka.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
