<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Gdy ksiądz szykanuje">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-26">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Od 15 października 1948 r. mieszkam wraz z rodziną (5 osób: w tym 3 nieletnich dzieci — najmłodsze 10 miesięcy) w domu, który należy do administracji majątku kościelnego w Katowicach — Bogucicach (parafia Św. Szczepana, p-ta Katowice, ul. Ludwika 4(1). Wspomniane mieszkania przydzielił mi ks. Józef Brzenska, ul którego byłem zatrudniony w charakterze kancelisty od 1.10. 1948 r. do 11. I. 1949 r. Pracę opuściłem samowolnie na skutek niemożliwej współpracy i nieuczciwości ze strony ks. Józefa Brzenski. O tym, że współpraca z ks. Brzenską była niemożliwa świadczy fakt, że w przeciągu jednego roku ks. Brzenska miał aż 7 kancelistów i każdy tak jak ja nie mógł wytrzymać. W domu, w którym mieszkam jest 6-ciu lokatorów, pracowników kopalni węgla, hut, a nawet inwalidzi i wdowy. Ks. Brzenska opierając się na tym, że mieszkanie, w którym dotychczas zamieszkuje, jest mieszkaniem służbowym, oddał sprawę do Sądu Pracy (w dniu 28. III. 1949 r.), skąd otrzymał wyrok wyeksmitowania mnie bez przydzielenia mieszkania zastępczego. Ks. Józef Brzenska po otrzymaniu wyroku przemocą wraz z komornikiem, sądowym próbowali mnie wyeksmitować — jednak wobec interwencji władz partyjnych sprawa odwlekła się do 14 grudnia 1949 r. W dniu 14 listopada 1949 r. wniosłem skargę na czynności komornika Sądu Grodzkiego w Katowicach. Udzielono mi moratorium do dnia 28 lutego 1950 r. Tymczasem 16 grudnia 1949 r. wyprowadziła się z domu obok (który tak samo należy do administracji kościelnej) rodzina, która zajmowała i pokój (separatka) — do tego bardzo niski i mały. Ks. Józef Brzenska chce wyeksmitować mnie do jednego pokoju, czemu ja się stanowczo sprzeciwiam.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
