<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="»My sem rade«">
<author_1="H. B.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-05">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
We dnie czy w nocy — jest tu stale ruch. Portier otwiera drzwi przyjeżdżającym i odjeżdżającym matkom. Jesteśmy w jednym ze szpitali na Morawach. Ojcowie niespokojnie spacerują po korytarzu i poczekalni. „Wolałbym chłopca" — mówi miody robotnik w szarej kurtce do starszego już tramwajarza, czekającego na żonę z niemowlęciem, ale ostatecznie wszystko jedno, byle by było zdrowe. A tam dalej co się dzieje za białymi drzwiami? Sala lśniąca od czystości, bieli i świateł. Tu mignie akuszerka, we drzwiach ukaże się lekarz lub sanitariuszka. Dziecko i matkę, żonę rebociarza czekającego w poczekalni — odwieziono już do ich pokoi. Każde oddzielnie. To dlatego, aby matka mogła po porodzie odpocząć, a dziecko, aby uchronić od wszelkich infekcji. Zresztą pokoje są obok siebie. Kiedy matka wstanie, będzie mogła popatrzyć na swoje dziecko przez oszklone drzwi. Tak się mniej więcej przedstawia szpital pacjentkom. Jeszcze dobrze, gdy wszystko idzie gładko. Ale gdy gdzieś zaczyna utykać, gdy chodzi o życie matki, lub dziecka, gdy trzeba decydować natychmiast — wtedy poważnieją wszyscy. W takich chwilach pracownicy biegną szybko. Ale pojedynczo nic się nie zdziała. Wiedzą o tym położne i pielęgniarki czeskich szpitali położniczych. „Wychowanie harmonijnie pracującego kolektywu jest tu najważniejsze, bo nawet najpiękniejszy szpitalny budynek i najprecyzyjniejsze urządzenia są nic nie warte, jeżeli nie pracują w nich ludzie oddani sprawie" — dzieli się z nami swoimi uwagami siostra przełożona zakładu. Tymczasem tramwajarz doczekał się swojej żony, kobiety lat około 35-ciu. Zaglądamy ciekawi do różowej paczuszki i pytamy kobiety, czy zadowolona z córeczki i ze szpitala. „Pewno że tak" — odpowiada nam. „Pierwszą córkę rodziłam w 35-tym roku, kiedy mój był długo bez pracy. Do szpitala nie mogłam iść, bo kto zapłaci. Na akuszerkę nie było też pieniędzy, dziecko odebrała babka, w brudzie, w krzyku, w pokoiku z dwiema rodzinami razem.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
