<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Józef Dobrot o kobietach">
<author_1="Zuzanna Dyktor-Dąbrowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Pięć kobiet pracuje przy obrabiarkach już od roku. Wykwalifikowały się, w niczym nie ustępują mężczyznom. — Starają się — wtrąca ob. Bałdowa, całą duszą oddana pracy w kole Ligi Kobiet. Z jej zapału, z jej słów, widać, jaką radość sprawia jej ta praca. — Teraz ja mówię! — śmieje się Józef Dobrot. — Moje męskie zdanie musi być wysłuchane. Tu macie Jadwigę Jędrzejewską i Zofię Potorską, obie bardzo dobre pracownice, znają swój fach, obie mają przed sobą pole do awansu. W innym dziale jest 9 kobiet, z tego sześć pracuje samodzielnie: Bendyk, Lipińska, Kul, Janina Nożyńska. — A Marszałkowska? — wtrąca druga rzeczniczka spraw kobiecych, ob. Wielgusowa. — Która Marszałkowska, matka, czy córka? Bo chyba wiecie, że córka pracuje w biurze. Ale matka (tu zwraca się do mnie) matka pracuje ponad normę. I ona i inne zgłaszają swoją pracę w godzinach nadliczbowych, niby to na 2 dni, a potem przychodzą aż do końca miesiąca — co dzień. Naturalnie dostają za to zapłatę, ale ważniejsze, że do roboty chętne. Jeśli mówimy o zarobku — to sięga on często 70 proc. poborów miesięcznych. Patrzcie! — Tu Józef Dobrot wskazuje mi wózek o napędzie elektrycznvm, kierowany przez młodą kobietę. To jest nasza szoferka, a właściwie "motorniczka". Kobieta jak się uweźmie — każdej pracy da radę! — A Cetkowska? — przerywa nieśmiało ob. Bałdowa. — O Cetkowskiej już się mówi. Irena Cetkowska jest przodownicą pracy, ale pokazać jej nie mogę, bo jest wysłana na kurs polityczny. Ja tu właśnie chcę nie tylko wykazać, że kobieta nie pracuje gorzej od mężczyzny, ale że ma prawo do awansu, że ten awans osiągnąć może — mówi Józef Dobrot.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
