<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Nie wahaj się dłużej">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W zeszłym roku koleżanka z naszej klasy wysunęła propozycję założenia Koła Z.M.P. w naszej szkole. Następnego dnia, po lekcjach, miało odbyć się zebranie, na którym wybierze się zarząd i omówi działalność. I od tego zebrania właściwie wszystko się zaczęło. Moje najbliższe koleżanki ustosunkowały się lekceważąco do Koła, wyśmiewały się z koleżanek, które chciały pójść na zebranie, a mnie tego dnia wyciągnęły do kina, nie dając mi w ogóle dojść do słowa. Powstało Koło. Coraz więcej koleżanek zapisywało się do Z.M.P. Odbywały się zebrania, powstawały sekcje. Koło pracowało coraz lepiej. Ulegając wpływowi moich koleżanek, które myślą tylko o chłopcach i flirtach, i ja robiłam się taka sama, uczyłam się coraz gorzej... I chociaż praca Koła interesowała mnie coraz bardziej, wstydziłam się do tego przyznać, bojąc się nowych drwin i śmiechów. Raz na korytarzu zaczepiła mnie przewodnicząca Koła Z.M.P. — A koleżanka nie chce do nas należeć? Już, już miałam powiedzieć, że właśnie bardzo chcę, kiedy stojąca za mną Hanka zawołała: — O nie, moja droga! Ona nie będzie się wygłupiać na zebraniach. — Mowy nie ma — i pociągnęła mnie do klasy, opowiadając o swojej nowej „sympatii". Na półrocze miałyśmy bardzo słabe stopnie, a koleżanki z Z.M.P., które brały udział we współzawodnictwie w nauce — otrzymały pochwałę. Wtedy założyły Kółko Samokształceniowe i zaczęły nam pomagać w nauce, poświęcając wolne popołudniowe godziny. Droga „Przyjaciółko"! Wiem, że mam słaby charakter, ale teraz już zdecydowałam otwarcie stanąć po stronie ZMP-ówek, a nie moich lekkomyślnych koleżanek, które imponowały mi swoją „dorosłością", umalowanymi ustami i lekceważeniem wszystkiego, oprócz chłopców, flirtów i zabaw.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
