<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Stefa odnalazła radość">
<author_1="Krystyna Wrochno">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-19">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W czasie wojny Stefa poznała Józka, młodszego od niej o kilka lat. Był wesoły, przymilny, dobry — ale wojenne warunki wykoleiły go zupełnie. Nie chciało mu się pracować, nauczył się łatwo zarabiać „handelkiem", nauczył się łatwo wydawać: na wódkę, na zabawę. Wniósł jednak w smutne, ciężkie życie Stefy beztroski uśmiech, pogodę — i dlatego pokochała go tak mocno, po kobiecemu, nie widząc świata poza nim. Ożenił się z nią i wtedy. Stefa myślała, że życie jej rozpoczyna się dopiero teraz — a rozpoczęło się właśnie nieszczęście. Józek nigdzie długo nie pracował — wyrzucano go zewsząd za pijaństwo. Stefa zarabiała na nich troje. Zabierał jej część każdej wypłaty, tłumacząc, że ma długi — i przepijał pieniądze z koleżkami. Przekonała się, że jest nic nie wart — ale kochała go nadal, bo umiał być dla niej dobry, gdy chciał, bo bez niego było źle i samotnie w smutnej, biednej izdebce. Z roku na rok jednak życie z Józkiem stawało się coraz trudniejsze. Stefa przestała marzyć o szczęściu we troje, spokojnym, jasnym życiu. Józek pił coraz więcej i coraz rzadziej bywał w domu. Po pijanemu bił małego Janka, bił i Stefę. Wymawiał jej, że jest stara i brzydka. Pracował — ale wszystko wydawał na siebie. Wreszcie pewnego dnia nie wrócił na noc i nie przyszedł już więcej. Stefa została sama, sama ze swoim nieszczęściem. Stała się smutną, zrezygnowaną, przedwcześnie postarzałą kobietą. Pewnego dnia po Nowym Roku Stefa nie mogła wymówić się od udziału w zebraniu załogi fabrycznej. Była mowa o tym, że nie wszystkie oddziały wykonały w terminie plan i o tym, dlaczego tak się stało.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
