<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Tak dalej być nie może">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="4">
<date="1950-04-23">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Pracuję od roku w przedszkolu w Bieżuniu (pow. Sierpc) w charakterze woźnej i kucharki. Na utrzymaniu mam sześcioletnie dziecko. Gdy przystąpiłam do pracy wójt powiedział mi, że wynagrodzenie moje wynosić będzie 500 zł. Ale i tego mi nie wypłacili. Po 4 miesiącach z wielkim trudem otrzymałam 1.500 zł. Prosiłam aby Urząd Gminny zapisał mnie do Ubezpieczalni. Oświadczono, że korzystanie z Ubezpieczalni nile przysługuje mi. Tak pisze Monika Szczepańska z Bieżunia. Inna czytelniczka ob. W. Z. z Konina skarży się, iż za całodzienną pracę w miejscowym przedszkolu TPD Zarząd Miasta płaci jej 3.000 zł. A obowiązki są duże: zakup mleka i pieczywa dla dzieci, gruntowne sprzątanie lokalu przedszkola, pomoc przy ubieraniu i myciu 65 dzieci. W sumie praca zaczyna się o godzinie 6-tej rano kończy się zaś o godz. 17. Wizytacje przedszkola stwierdzają, że utrzymane ono jest bardzo czysto i burmistrz Konina nie miał nic przeciwka temu by ob. W. Z. dać podwyżkę ale Rada Miejska nie zatwierdziła. 58-letnia woźna szkoły podstawowej w Kleszczelach (pow. Bielsk Podlaski) Rofoił Helena w liście do redakcji pisze: „Mam 8 klas do opalania i sprzątania. Sprzątanie ulicy i ubikacji także do mnie należy, co dwa tygodnie myję wszystkie podłogi. Za moją pracę otrzymuję 4 tys. zł miesięcznie, a musisz wiedzieć Kochana „Przyjaciółko", że pracuję w tej szkole już kilka lat i nie jestem sama, bo mam na utrzymaniu wnuczka, którego rodzice zginęli z ręki okupanta". Ob. Marzec Agnieszka ze wsi Podgórze pow. płocki (gm. Rębowo) pisze iż za pracę woźnej w szkole gmina płaci jej 2.500 zł. miesięcznie i w dodatku po pieniądze musi chodzić kilka razy w miesiącu do Urzędu Gminnego, który oddalony jest o 13 km....
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
