<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Nowe życie Agnieszki">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="4">
<date="1950-04-30">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Jestem córką robotnika — fornala. Odkąd pamiętam ojciec co roku, 1 kwietnia, przeprowadzał się z jednego majątku na drugi, a ja, dziecko, zastanawiałam się dlaczego muszę tak często zmieniać szkołę. Później zrozumiałam, że ojciec nie zgadzał się z obszarnikiem, u którego pracuje. Miałam pięcioro rodzeństwa, czworo pracowało w majątku. Najstarszy brat i siostra nie byli zadowoleni z pracy; chcieli iść na naukę do rzemiosła. Ale dziedzic nie zgadzał się, a gdy poszli wyrzucił całą rodzinę. Kiedy skończyłam 13 lat, ojciec odebrał mnie ze szkoły i posłał do pracy w majątku. Byłam, jak wszystkie dzieci folwarczne wątła i słaba, ale miałam chęć do nauki. Chciałam być nauczycielką. Rodzice odmawiali, bo to było nieosiągalne dla dziecka folwarcznego, a koleżanki uważały mnie za wariatkę. Ja nie chciałam z tym się pogodzić i po roku pracy na folwarku oświadczyłam ojcu, że idę gdzie indziej, by zarobić więcej. Rezultat był taki, że dziedzic wyrzucił nas z pracy. Nie mogłam pójść do nauki i poszłam uczyć się gotować. Ale nie mogłam długo się uczyć, bo rodzice bezrobotni nie dawali pieniędzy. W tym czasie zapoznałam się z miejscowym nauczycielem, który dopomógł mi w kształceniu się. Bieda zmusiła do tego, że ojciec po rocznych tułaczkach poszedł do dziedzica i poprosił go o pracę. Dziedzic przyjął go pod warunkiem, że młodsi będą również w majątku pracować. Pracowałam ponad moje siły. Dziedzic wołał mnie często do biura i zapowiedział, że mam zaprzestać czytania książek, które mi dawał nauczyciel i przestać chodzić na kurs, bo „zarażę się" tam komunizmem i to źle się skończy. Za teorie komunistyczne pójdę do piekła. Bardzo mało na wsi wiedziało się o komunizmie. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
