<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Z doświadczeń jednej niedzieli">
<author_1="Wł. Orsza">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="6">
<date="1950-06-18">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Jedziemy do Trębskiej Woli i do Stawów. Grupę do Stawów prowadzi Marczak. Zespół artystyczny pojedzie z moją grupą do Trębskiej Woli i gdzieś około godziny 18-ej przyjedziemy do Was, do Stawów i stamtąd powrót. Kierownik ekipy łączności ze wsią, Orlikow wydaje ostatnie instrukcje. Jeszcze kilka minut wzajemnych nawoływań, poszukiwań osób i sprzętu i dwa ciężarowe auta opuszczają teren warszawskich zakładów „Ursusa". Jedzie nas dwadzieścia kilka osób, różnego wieku, płci i zawodów. Jedzie stary robociarz Majewski i jeszcze starsza Zwierzchowska, grupa młodzieży ZMP -owskiej, trzech oficerów z Warszawy, Zespół Artystyczny Ośrodka Szkoleniowego z „Ursusa" i kilka robotnic i robotników z Zakładów Mechanicznych. Przewidziany był wyjazd baletu fabrycznego, ale niestety na wyznaczoną godzinę przybyły tylko dwie osoby i nikt nie miał złudzeń, że za godzinę czy nawet dwie zjawi się ktoś więcej. Po kilkunastu minutach wjeżdżamy na szosę Warszawa — Łódź. Wspaniała droga, świetny kierowca -— popularnie nazywany Mietkiem, piękna pogoda — wszystko to stwarza radosną atmosferę. Psuje ją nieco w Skierniewicach, a później w Sannikach poszukiwanie wyżywienia dla zespołu młodzieżowego. Bursa nie wiadomo dlaczego nie daje go swym wychowankom, mimo że wyjeżdżają na cały dzień. Rada Zakładowa znów nie przygotowała go wcześniej, bo nie wiadomo ilu ludzi pojedzie. W sumie niepotrzebne zamieszanie i bieganie w niedzielę po mieście. Od Sannik do Trębskiej Woli jeszcze kilkanaście kilometrów. Zmienia się droga i krajobraz. Nadal wprawdzie jak okiem sięgnąć równina pokryta łanami zbóż, poprzetykana często kępami drzew, ale przydrożne chaty są coraz biedniejsze, coraz bardziej zaniedbane. Tak już do samej Woli. Mieszkańcy jej do niedawna pracowali „na pańskim". Długie lata przeżyte w atmosferze „pańskiego oka" i laski jego ekonoma, w atmosferze wyzysku i nędzy wywarły swe piętno na ich charakterach.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
