<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Imperialiści przegrali">
<author_1="Wł. Orsza">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="8">
<date="1950-08-06">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Przed sześcioma tygodniami depesze z dalekiej Korei podały wiadomości o napaści wojsk rządu Południowej Korei na teren Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej. Wydarzeniom tym towarzyszyła akcja propagandowa rozpoczęta przez prezydenta Trumana. Zadaniem tej akcji było zastraszenie wszystkich groźbą wojny światowej i tym samym stworzenie możliwości szybkiego opanowania Korei. Po upływie przeszło miesiąca czasu bankierzy przestali straszyć wojną. Zawiedli się w swych rachubach. Zawiedli się dlatego, że napastnicy. Z miejsca zostali odrzuceni. Prezydent Truman usiłował ratować niefortunne pociągnięcie bezprawnymi uchwałami kadłubowej Rady Bezpieczeństwa, a gen. Mac. Arthur wprowadzeniem do akcji amerykańskich oddziałów i lotnictwa. Uchwały Rady Bezpieczeństwa miały zmobilizować narody do wojny napastniczej, a siły amerykańskie uwieńczyć dzieło. Tymczasem okazało się, że polityka bankierów i postawa narodów idą zupełnie innymi drogami, a okrzyczana za niezwyciężoną armia amerykańska bierze cięgi. Na nic zdają się nowe posiłki i bandyckie bombardowanie spokojnych miast i wsi koreańskich. Zmieniają się co kilka dni dowódcy i sztaby amerykańskie, a równocześnie zmniejsza się teren amerykańskiego posiadania. Już dziś armia ludowa dotarła do południowych wybrzeży Korei, opanowała najważniejsze miasta i drogi, a na tyłach rozbitych wojsk pokornego sługi bankierów — Li-Syn-mana i jego protektorów, walczą niezliczone zastępy partyzantów. Oświadczenia czołowych polityków amerykańskich i wypowiedzi prasy kapitalistycznej stały się mniej wojownicze. Przyczyną tego są nie tylko zwycięstwa ludu koreańskiego, ale stanowcza postawa Związku Radzieckiego, Chin Ludowych, państw demokracji ludowych i wreszcie wręcz wrogie stanowisko przeciwko agresji przeważającej części narodów żyjących w ustroju kapitalistycznym. W większości tamtych społeczeństw panuje przekonanie, że sprawy Korei nie należy rozwiązywać drogą wojny, a za wytyczną przyjąć odpowiedź Stalina, udzieloną premierowi Indii Pandit Nehru, że konflikt na Korei może rozwiązać pokojowo pełnoprawna Rada Bezpieczeństwa, a więc z udziałem Związku Radzieckiego, Chin Ludowych i po wysłuchaniu opinii przedstawicieli narodu koreańskiego. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
