<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Gdyby "Marta" żyła wśród nas...">
<author_1="Maria Szkarłatowa">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="8">
<date="1950-08-06">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Droga „Przyjaciółko"! Wprawdzie treść mego opowiadania odbiega od podanego tytułu, niemniej się z nim wiąże. Moja bohaterka jest istotą żyjącą i poza małymi zmianami życie jej zgodne jest z moim opowiadaniem, więc o ile uznasz je za ciekawe, proszę o wydrukowanie go. Maria Szkarłatowa Wrocław. Poznałam ją jako repatriantkę, jadącą na Ziemie Odzyskane. Nazwijmy ją Marta, choć inne miała imię, ale losy jej były podobne do losu Marty z powieści. Owdowiała w czwartym roku po ślubie. Pozostała sama z trzyletnią córeczką. W czasie bombardowania miasta, ratując życie swoje i dziecka, uciekła z tłumem uchodźców do pobliskiej wioski. Po powrocie znalazła tylko gruzy i zgliszcza... Pozostało jej jedynie to, co zdołała ze sobą zabrać i skarb najdroższy — maleńka Jańcia, Marta nie umiała pracować. Rozpieszczona jedynaczka wyszła za mąż za ukochanego człowieka, który wszystkie troski o byt materialny rodziny wziął na swoje barki. Marta żyła jak kwiat cieplarniany. Po wojnie więc znalazła się w opłakanych warunkach. Zamieszkała razem z rodziną repatriantów, zajmują tylko niewielki kąt. Pokonując wrodzoną nieśmiałość, śladem swych sąsiadek wychodziła na rynek, aby sprzedać resztki bogatej niegdyś garderoby. Trzeba było przecież nakarmić głodne dziecko. Wspólne troski zbliżyły ją z ludźmi z najbliższego otoczenia. Za ich namową zaprowadziła Jańcię do nowozorganizowanego przedszkola. Ujęta serdeczną życzliwością kierowniczki z całym zaufaniem pozostawiła dziecko, wystraszone pierwszym rozstaniem z matką, pod jej opieką. Teraz mogła już bez troski o małą szukać pracy. Niedokładna znajomość paru języków obcych, dyletancka muzyka i tak zwane „robótki ręczne" czyniły z niej niegdyś bardzo miłą panią domu, ale w obecnych jej warunkach umiejętności te nie miały żadnego znaczenia. Wertując dzienniki, znalazła ogłoszenie o zapotrzebowaniu pielęgniarek do szpitala. Marta udała się pod wskazany adres. W dyrekcji szpitala przyjęto ją życzliwie i skierowano na kurs dla pielęgniarek. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
