<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Jak się uczyć">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="8">
<date="1950-08-20">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Droga „Przyjaciółko"! — Jestem matką trojga dzieci w wieku od 5 do 11 lat. Dzieci uczą się dobrze; syn i córka otrzymali w dniu 1-Maja nagrody przodowników w nauce. Najmłodsze chodzi do przedszkola. Mąż mój pracuje w fabryce kapeluszy dawniejszy „Huckel". Oprócz pracy zawodowej, pracuje dużo społecznie, tak że w domu jest prawie gościem. Dzieci poza szkolą mają swój świat zainteresowań — harcerstwo. I tak ja po całych dniach jestem sama i nie mam z kim podzielić się swymi myślami. I widzę jasno, że mąż i dzieci wyprzedzili mnie w życiu społecznym. Mam już dość tej bierności, poczucia obcości między swoimi. Dlatego zwracam się do Ciebie „Przyjaciółko" z prośbą, poradź mi, co mam robić. Mam jedno pragnienie, już od dawna. Otóż chciałabym się uczyć. Mam ogromną ochotę pójść gdzieś do szkoły, czy na wykład, na jakiś kurs. Jak chętnie słuchałabym, uczyła się czego! Tylko po tak długiej przerwie trudno jest zdecydować się. Ale postanowiłam przełamać to mniemanie, że gdy się ma dzieci i męża pracującego, to już kobiecie niepotrzebna jest nauka. A przecież zdobycie wykształcenia w mym wieku, byłoby dla mnie i ze względów materialnych bardzo korzystne. Pomogłabym zarówno mężowi, jak i sobie samej. A nuż nieszczęście wejdzie w nasz dom, i zabierze żywiciela naszej rodziny, to co wtedy? Mając to wszystko na uwadze nie chcę marnować ani chwili, postanawiam się uczyć. Czytam dużo książek, gazety, mamy radio. Wiem dosyć dużo o obecnym ustroju Państwa Polskiego, należę do Komitetu Rodzicielskiego. Byłam jedną z najlepszych uczennic. Chociaż bardzo chciałam się uczyć, musiałam pożegnać się ze szkołą i iść do pracy w fabryce, gdyż musiałam zarobić na swoje utrzymanie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
