<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Czesiek będzie górnikiem">
<author_1="Elżbieta Kozłowska">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="10">
<date="1950-10-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Mamo, list od Cześka! Zarumieniona z wrażenia Zosia wbiegła do kuchni jak burza. Nowakowa podawała właśnie obiad Antkowi, który dopiero co wrócił z roboty. — To do mnie, dawaj — Antek rozerwał niebieską kopertę. — Zjadłbyś najpierw co... — niechętnie mruknęła matka. Ale po chwili dodała: — Przeczytaj głośno... Antek zaczął czytać: „Kochany Antku pamiętasz jeszcze rok temu razem pracowaliśmy u bogatych gosoodarzy za marne grosze. Było mi bardzo ciężko, byłem wykorzystywany do ostatnich sił, tak jak ty i wielu z Was teraz. — To prawda — westchnęła Nowakowa. „...Nie pisałem do Ciebie, bo dużo czasu nie miałem, ale teraz po Twoim liście zrozumiałem, że trzeba Ci wszystko ooisać jak mi tu było w Szkole Przemysłowej i jak jest teraz w pracy w kopalni. Wyjechałem jak wiesz, rok temu do Bytomia. Stamtąd przesłano nas do Rybnika. Od pierwszego dnia otoczono nas opieką. Umieszczono nas w pięknych domach, gdzie otrzymaliśmy wszystko: bieliznę, buty, ładne mundury, wiele innych drobniejszych przedmiotów jak chusteczki do nosa, szczotkę do zębów, pastę do butów i. t. d. Na zmieszczenie swoich rzeczy, każdy z nas otrzymał swoją szafkę z kluczem. Później zapoznano nas z programem nauki w szkole. 3 dni uczyliśmy się w klasie, w szkole, 3 dni w tygodniu mieliśmy praktykę w kopalni. Niedziele zawsze mieliśmy wolne. Wyżywienie było następujące: pierwsze i drugie śniadanie, obiad i kolacja. Wszystkiego dużo i smaczne. Uczyłem się w szkole nie tylko fachu, ale też innych ogólnych przedmiotów. Po 5-ciu miesiącach nauki, przesłano nas do poszczególnych zakładów pracy zawodu górniczego. Ja wraz z kolegami zostałem przesłany do kopalni „Zabrze Wschód". 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
