<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Tak trzeba zrobić!">
<author_1="Halina Paszko">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="11">
<date="1950-11-19">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wisząca lampa oświetlała stół i trzy pochylone nad mm głowy: kobiety, chłopca i dziewczynki. Dzieci pisały w szkolnych zeszytach, matka cerowała pończochy, skarpetki. W pewnej chwili chłopiec przerwał pisanie. Głęboko zamyślony, obserwował trzymaną w ręku obsadkę, kręcił nią nerwowo w palcach. — Mamusiu, a gdzie jest tatuś? Dlaczego jeszcze nie wrócił z pracy? Matka z lekka drgnęła, ale opanowała się szybko. Nie podnosząc oczu znad roboty, odpowiedziała: — Nie wiem, synku, dlaczego. Rób lekcje malutki. Przyrządzę wam kolację i pójdziecie spać. Tak rano musicie wstawać do szkoły... Drżącymi rękami rozpalała ogień, przystawiała garczki. — Wiecznie ta kasza, ziemniaki i barszcz — pochlipywała cicho. — Nasmażyłabym dzieciom jajek, stopiłabym wędzonkę. One tak to lubią... Ale czy to można sobie na coś droższego pozwolić, kiedy ojciec cały grosz przepija w knajpie? Gdy stawiała przed dziećmi na stole dymiące talerze, u drzwi wejściowych rozległy się uderzenia, połączone z przekleństwami. Kobieta zmartwiała. Łyżki i widelce wypadły jej z rąk. Przerażone dzieci patrzały na matkę, to znów na drzwi. Gdy uderzenia stawały się coraz gwałtowniejsze, kobieta ocknęła się. Nerwowo zaciągając sweter na piersiach, poszła w kierunku drzwi. Przekręciła klucz w zamku. Do pokoju wtoczył się ojciec. Wyglądał strasznie: oczy miał przekrwione, zmierzwione włosy przyklejały sie do czoła, zmięta czapka zsunięta była na tył głowy. Na palcie widniały świeże plamy błota. Widocznie po wyjściu z szynku upadł na drodze. Z zaciśniętymi pięściami, klnąc, ruszył w kierunku żony. Pchnął ją na ścianę uderzeniem w brzuch. Kobieta jęknęła cicho. Dzieci, jak spłoszone ptaki, schroniły się w kąt pokoju... Ania płakała w głos. Piotruś stał cicho, zaciskając pięści. Gdy pijany ojciec zbliżał się do nich mężnie wysunął się naprzód, zasłaniając sobą siostrzyczkę. Toteż razy ojcowskiej pięści spadły na jego głowę i ramiona.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
