<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Przedstawienie">
<author_1="H. Pasz.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="12">
<date="1950-12-17">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
— Przedstawienie amatorskie?! A czy nam się uda? Kazia była pełna niewiary i wątpliwości. Nie mógł jej przekonać entuzjazm i zapał koleżanek. A tymczasem kolo ZMP klasy X energicznie zabrało się do przygotowania wieczoru. — Nasze Komitety — Rodzicielski i Opiekuńczy — tyle dla nas zrobiły — powtarzała Jadwiga, przewodnicząca klasowego koła ZMP — że prosta wdzięczność nakazuje, byśmy z kolei im sprawili jakąś przyjemność. I praca zawrzała. Klasa X, inicjatorka przedsięwzięcia, potrafiła sprawą przedstawienia dla rodziców i opiekunów zainteresować i inne klasy. „Talenty" — muzyczne, taneczne, dramatyczne — zgłosiły chęć uczestniczenia w koncercie. Reżyserami byli: kierowniczka świetlicowego kółka artystycznego, uczennice liceum, i nauczyciel śpiewu, wypróbowany opiekun młodzieży. Na wspólnej naradzie wybrana została sztuczka z życia młodzieży wiejskiej, która wilczy o postęp i kulturę swego osiedla. Rozdano role. „Artyści" zaczęli je „kuć" w każdej wolnej chwili. Kazia z rozerwą przyglądała się tym przygotowaniom. Ale na próbie generalnej „wzięło" ją. Chciała i ona — koniecznie — dać coś z siebie do tego pięknego przedstawienia. Gdy już „artyści" rozchodzili się po próbie do domów, podeszła nieśmiało do Jadwigi. — Nie mam zdolności do deklamacji ani do tańca, ale tak sobie myślę, że pewno przed przedstawieniem trzeba będzie powiedzieć coś do naszych gości-opiekunów. Więc może bym napisała takie powitanie... Gdy w dniu przedstawienia, przy zapełnionej szczelnie sali, Kazia mówiła — „...nasze wyniki nauki, jak stwierdzają oceny, są na ogół dobre... dokładać będziemy wszystkich naszych sił, by coraz lepiej się uczyć" — zerwała się burza oklasków. Bohaterzy sztuczki grali z przejęciem i ogniem. — Młodzież zrobiła nam prawdziwą przyjemność — mówili przodownicy Fabryki Metalowej, członkowie Komitetu Opiekuńczego. — Był to tylko drobny dowód wdzięczności za to wszystko, co dla nas robicie — mówiła Jadwiga, odprowadzając opiekunów do bramy szkolnej.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
