<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Powrót Lassie">
<author_1="JJS.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Filmy o psach operują z niezmiernym powodzeniem tym samym chwytem: tresurze nadaje się pozory nie tylko ludzkiej inteligencji, ale także ludzkiej uczuciowości. Stało się to już tak dalece tradycją, że nie mamy co do tego żadnych zastrzeżeń i psio „postacie" traktujemy zupełnie jak ludzkie indywidualności. Czujemy szacunek i podziw dla mądrej Lassie, tkliwość dla małego pekińczyka Toots, antypatię do brutalnego Szatana. Prawdziwi ludzie schodzą tu jak gdyby na drugi plan, chociaż ich wzajemne stosunki i ich sytuacja materialna wyznaczają koleje psich losów. Owo przesunięcie działa niezwykle sugestywnie czyniąc prawdopodobnymi sytuacje na wskroś fantastyczne. Nie dziwi nas zupełnie, że mądry owczarek wędruje setki kilometrów ze Szkocji do Yorkshire, zawsze trafnie wybierając drogowskazy i żegnając się uprzejmie z przygodnymi dobroczyńcami. Raczej skłonni jesteśmy zdumiewać się, że uczona suka nie przeczytała ostrzeżenia na owczej farmie, głoszącego o nagrodzie za zabicie każdego psa przybłędy. Nie zdając sobie z tego sprawy, owe dwie godziny przygód Lassie przeżywamy pod znakiem ezopowej czy indyjskiej bajki, traktując jednak rzecz na serio. Wszyscy właściwie jesteśmy miłośnikami zwierząt i dlatego z łatwością ulegamy sugestii filmu, że stosunek człowieka do psa wystawia nam swego rodzaju świadectwo moralności. Jest to oczywiście prawdą bardzo cząstkową — wystarczy przypomnieć sobie sentymentalnych na tym punkcie gestapowców. Ale to refleksje odchodzące już zbyt daleko od meritum sprawy. „Powrót Lassie" znakomicie spełnia warunki powieściowej i filmowej tradycji „psiego dramatu", będąc poza tym znakomitym osiągnięciem tresury. Jego bardzo spokojny montaż i staranne opracowania zdjęciowe czynią zeń przyjemne, pełne uroku widowisko. Jak zwykle zawodzi „technicolor". Mimo wszelkich ulepszeń ostatnich lat ta sprawa nie jest jeszcze właściwie rozwiązana. Barwa stoi na poziomie tandetnych pocztówek i męczy oko.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
