<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Kartka z wielkiej kroniki">
<author_1="J.G.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-08">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Jan Wilczek: Nr 16 produkuje. „Nauka i Wiedza". Warszawa 1949 str. 259. Ambitnym zamiarem młodego pisarza było pokazać fragment wielkiego dzieła powojennego - odbudowy Ziem Zachodnich — w dziejach zrujnowanej poniemieckiej fabryki cukierniczej we Wrocławiu. Praca pionierskiej grupy osadników, wznoszących z ruiny tę placówkę przemysłową, zazębia się o wszystkie ówczesne problemy: kwestię niemiecką, osadnictwo, formowanie się nowego społeczeństwa na podłożu nowych warunków politycznych i społecznych. Powstała w ten sposób mała kronika, wartościowa w swej ambicji zobrazowania wielkich spraw, której najmocniejszą partia, są drobiazgowe, z fachowym znawstwem i zamiłowaniem kreślone opisy wszystkich stadiów odbudowy fabryki i związanych z nią perypetii.Gorzej poszło autorowi z wielością towarzyszących zagadnień. Wilczek bądź zadowolił się fotografią, bądź, co gorsza, i to w większości wypadków — ułatwił sobie sprawę obfitym komentarzem refleksyjnym i słownym, mającym ukazać głębsze plany notowanych faktów. Tak np. dwukrotnie posłużył się tym samych chwytem: sceną wiecu i przemówieniami wiecowymi — i to dla zaakcentowania najważniejszych spraw: krystalizowania się społeczności fabrycznej—i uświadamiania się w osadnikach przynależności Ziem Zachodnich do Polski. Irytuje nas nieraz główny bohater — dyrektor fabryki: nie chwytamy konsekwentnego związku między jego wewnętrznymi oporami i rozmazanymi refleksjami a wzorowym postępowaniem „pozytywnego bohatera". A już wręcz nieznośny jest prezes Kuralski — figura do tego tylko służąca, by wygłaszać obszerne, w miarę trafne i ogromnie zdawkowe sądy o najważniejszych przemianach politycznych i społecznych. Nie umie autor opanować gadatliwości, nie umie też selekcjonować materiału. Kronikarski charakter książki nie usprawiedliwia równie zbytecznych jak obszernych opisów choroby i pogrzebu tegoż prezesa. No i wreszcie nie można wybaczyć Wilczkowi rozczulająco naiwnej sceny zdemaskowania sabotażysty (który pędzi do policji za sekretarką wezwaną na śledztwo, aby „wywęszyć, o co ją będą pytać" i zostaje tam zaaresztowany) i typowo drobnomieszczańskich epizodów miłości pana dyrektora (który żonę stracił w powstaniu) do złotowłosej sekretarki.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
