<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Ze wspomnień o Helenie Modrzejewskiej">
<author_1="Stefan Heine">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-08">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Urok dramatyzmu Wyspiańskiego skłania Modrzejewską do podjęcia nie lada trudu wyuczenia się bodaj najtrudniejszej roli z całej twórczości autora „Wesela" — Laodamii — w tragedii „Protesilas i Laodamia", którą artystka postanawia włączyć do drugiego cyklu swych krakowskich występów, projektowanych na początek kwietnia 1903 r. Krótki wypoczynek swój w Rzegocinie za Poznaniem, rodzinnej posiadłości najbliższych krewnych męża, Modrzejewska poświęca nie tylko intensywnej pracy nad Laodamią, której poetyckiego tekstu uczy się —mimo trudności pamięciowych z iście młodzieńczym zapałem, ale także studiom nad nową rolą w „Giocondzie" de Annunzia, wybraną również na dalsze występy krakowskie. Lecz i tych występów omal nie niweczy uparte fatum. Zasoby wątlejących sił i zdrowia Modrzejewskiej nie wytrzymują już zabójczego tempa artystycznej pracy. Modrzejewska, czując słabnięcie organizmu, skłonna jest powziąć decyzję odwołującą ponowne występy w Krakowie. „Proszę mi szczerze odpowiedzieć — czytamy w liście artystki z tego okresu do dyrektorowej Lucyny Kotarbińskiej — czy Państwo rzeczywiście liczą na powtórne powodzenie moich występów w Krakowie i czy rzeczywiście mają one jakikolwiek sens? Jeśli bowiem Państwo poczynili już pewne przygotowania do sztuk, w których mam występować. Innym razem — na zapytanie Lucyny Kotarbińskiej o stan zdrowia — pisze: „Najbardziej dokucza mi serce. Jestem ciągle jakby nie wyspana". Tymczasem zapowiedź ponownych występów Modrzejewskiej w Krakowie zdołała poruszyć cały kraj. Zewsząd, ze wszystkich zaborów, a szczególnie z Warszawy i innych miast zaboru rosyjskiego — dokąd artystka po pamiętnym incydencie z gubernatorem Hurką ma wstęp zabroniony — płyną zamówienia na bilety. Kotarbińscy ślą więc do Rzegocina błagalne listy i depesze o upragniony przyjazd artystki. Modrzejewska, zawsze miła i zawsze chcąca być życzliwą, przenosi wygórowane poczucie obowiązku nad nieszczególny stan zdrowia i stawia się w Krakowie. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
