<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Dramat podwójnej moralności">
<author_1="Goa">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-08">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Przyznam się szczerze, że szedłem na ostatnie wznowienie przez teatr krakowski „Moralności pani Dulskiej" z uprzedzeniem. Sztukę Gabrieli Zapolskiej widziałem kilka razy przed wojna, i dwakroć po wojnie. Wszystkie te inscenizacje wydawały mi się spłycające problematykę sztuki. Realizowały one dwie koncepcje: satyryczną — wydrwiwania kultury mieszczańskiej (przy czym najczęściej jednako traktowano sprawy ważne i błahe, równie wykpiwano przesadność lub afektację, jak podwójną moralność), albo farsową — wydobywania komizmu przez podkreślenie groteskowości figur, zwykle bardzo mocno przerysowanych, złożonych niejako z samych cech charakterystycznych; w tej drugiej interpretacji niektóre role ginęły zupełnie (np. Meli lub Hanki, a poniekąd Zbyszka; na pierwszy plan wysuwała się skarykaturowana Dulska, Juliasiewiczowa, poniekąd Hesia, no i Dulski — rola „milcząca", ale farsowo bardzo bogata. Zapewne, niektóre z tych przestawień były bardzo zabawne i publiczność śmiała się nieustannie. Zawsze jednak podejrzewałem, że „Moralność pani Dulskiej" jest raczej dramatem niż farsą i że postaciami tragicznymi, bardziej od skrzywdzonej Hanki, z którą widz od pierwszej chwili współczuje, są owi Dulscy, z których widownia tak chętnie i tak beztrosko się śmieje. Bo jeśli mama Dulska jest tylko herod-babą, głupią do niemożliwości, przesadną i afektowaną, jeśli papa Dulski jest pół zidiociałym ramolem, który zdolny jest myśleć tylko o cygarach i kawiarni, zahukanym przez impetyczną małżonkę, jeśli Zbyszko nie jest w stanie wyjść z roli, "złotego lamparta" i „musi" uwodzić dziewczynki, pić i hulać, jeśli Hesia jest podpsutym podlotkiem i przygotowuje się do roli przyszłej mamy Dulskiej, Mela zaś reprezentuje typ przewrażliwionego, nieżyciowego dziecka, którego miejsce jest w klasztorze, słowem, jeśli to całe towarzystwo pokazane jest jako galeria groteskowych lalek, marionetek bez myśli i duszy — to jedynymi żywymi, a równocześnie tragicznymi postaciami będą: uwiedziona przez Zbyszka Hanka i wyrzucona przez Dulską lokatorka (plus charakterystyczny typ praczki Tadrachowej). 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
