<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Pokój niepokojący">
<author_1="Ks. Andrzej Zuberbier">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="1">
<date="1950-01-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Owoc czasu swego" Jerzego Zawieyskiego stał się nie tylko pozycją w ogólnym dorobku kulturalnym, ale, co więcej, bardzo osobistą, intymną własnością wielu ludzi. Książką, która zawsze leży pod ręka, wkracza głęboko w myśli i zaciera granicę między tym, co wnosi sama, a tym, co stanowi własność czytelnika. Przynosi pokój i... niepokoi. Ostatnie słowo, zamknięcie i streszczenie, to obok nadziei słowo — pokój. Parę stron przedtem przytacza Zawieyski westchnienie Claudela, by każdy, kto go usłyszy, wracał do siebie niespokojny i brzemienny. W „Summie" św. Tomasza znajdujemy zagadnienie pokoju: pozornego i prawdziwego, niezupełnego i doskonałego. Oznaczając czasy nam współczesne mówi się: niespokojne. „Oto noc nad światem". I nie trzeba nawet tego uzasadniać. Niezaprzeczalne jest także źródło niepokoju: wielość i sprzeczność. Wielość i sprzeczność tak zwanych interesów międzynarodowych Wielość i sprzeczność w międzyludzkich stosunkach społecznych: tak wiele różnej, krzyczącej nędzy... Wielość i sprzeczność pragnień w człowieku. I to ostatnie jest dla zagadnień pokoju decydujące. Św. Tomasz mówi, że pokój nie obejmuje tylko zgody między ludźmi, ale przede wszystkim jedność wewnętrzną każdego człowieka. Co więcej, ta jedność wewnętrzna każdego z nas jest warunkiem zgody między nami. Uspokoić człowieka! Zgodni jesteśmy w powtarzaniu za św. Augustynem, że trzeba wprowadzić ład, by zdobyć pokój. Ład według jednego, porządkującego kryterium. Według jednej zasady, która mierząc wartość skłóconych ludzkich dążeń, ustalałaby między nimi hierarchię zależności. Panuje jednak wśród ludzi zasadniczy brak zgody w wyborze takiej zasady. Jednym można by przypisać wołanie Józefa Czechowicza (niezależne zresztą od jego osobistej postawy). Jest to końcowa strofa z wiersza „Legenda": Przybywaj ziemio, ziemia skała glina, a ja to mięśnie i kościec kończy się co się zaczyna, nie może być jaśniej i prościej. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
