<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Teologia i przyroda">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
O tym, że myśl katolicka nie boi się wyciągać nawet najśmielszych wniosków ze zdobyczy współczesnego przyrodoznawstwa, świadczy umieszczony w 19 numerze „Znaku" artykuł ks. K. Kłósaka pt.: „Kinetyczny dowód istnienia Boga wobec nowych zarzutów". Autor poddaje tam rewizji dotychczasowe ujęcie tzw. dowodu z ruchu, które obecnie już nie odpowiada najnowszym wynikom fizyki. Tradycyjny dowód opierał się na założeniu, że każde ciało jest z siebie całkowicie nieruchome, a to założenie pociągało za sobą konieczność przyjęcia, nadświatowego, pierwszego motoru nieruchomego. Ruch rozpatrywanego przez nas ciała stałby się w świetle tej teorii dla nas zrozumiały dopiero wówczas, gdybyśmy odnieśli się do bytu, który poruszając inne byty sam nie jest wprawiany w ruch przez nikogo, czyli gdybyśmy założyli istnienie nadświatowego pierwszego motoru nieruchomego. Tymczasem to świetle współczesnej fizyki eksperymentalnej okazuje się błędnym podstawowe założenie tego rozumowania, iż każde ciało jest z siebie całkowicie nieruchome. To założenie mogło uchodzić za prawdziwe wówczas, gdy ograniczano się do doświadczenia w skali makrokosmosowej z całym jego zjawiskowym geocentryzmem. Dziś jednak wiemy, że bezruch, dostrzegany przez nas na gruncie percepcji „zewnętrznej" w wielu ciałach tzw. makrokosmosu, jest tylko bezruchem pozornym, jest subiektywnym zjawiskiem, jakie na skutek małej precyzji naszych zmysłów występuje w obrębie treści wrażeniowych. Poddając krytyce dowód kinetyczny zaznacza słusznie ks. Kłósak, że ważne jest, aby przeciwnicy katolicyzmu nie myśleli, że nasze stanowisko teistyczne jest związane nierozdzielnie z dowodem, który wobec osiągnie współczesnej fizyki eksperymentalnej stracił łączność z rzeczywistością fizyczną... Nie wynika stąd jednak wcale, aby przyjęcie współczesnych poglądów na materię miało nas odgradzać definitywnie od teizmu. Jest prawdą — pisze dalej autor, — że dla wytłumaczenia ruchu materii nie potrzebujemy się uciekać do Boga jako pierwszego motoru.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
