<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Przeciw ponurakom">
<author_1="Kisiel">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Kolega „kor." (korba? korek? koran?) dał ponurakowi tęgą szkołę i ponurak zamilkł jak „zaklęty w capa" (powiedzenie to zaczerpnąłem z artykułu prof. Jana Czekanowskiego pt. „Jubileusz, którego nie było", zamieszczonego w nrze 255 „Tygodnika Powszechnego"; ucz się ucz ponuraku, widząc jak światowej sławy uczony nie boi się pisać wesoło i lekko — podczas gdy ty się boisz. A fe!). Ale wróćmy do bojów, jakie z ponurakiem wiedzie Januszek Minkiewicz. Oto kilka dalszych strof: „To on nam knajpy odwesela, Gdy urzędowym pismem zmienia Poczciwą nazwę „Bagatela" W „Punkt zbiorowego. wyżywienia" On tam powagi się domaga, Gdzie nie na miejscu jest powaga Brawo, bravissimo! Pamiętacie spory o przywilej posiadania niepoważnego stosunku do poważnych spraw? To wcale nie tą rzeczy drobne! Prawo do chodzenia w zielonym cylindrze i żółto nakrapianych spodniach, prawo do golenia jednej tylko strony twarzy, prawo do ośmieszania wszelkiej nadętości (bo to, co nadęte, jest fałszywe. a to co musi uciekać się do fałszu, na pewno nie może być słuszne: kto ma za sobą rację, walczy tą racją, a nie potrzebuje używać koturnowych bluffów), prawo do rozmaitości, nowości, emocji, niespodzianki, przygody, prawo do — w wolnych chwilach — ekscentryczności nawet, dziwactwa, skrajnego choćby indywidualizmu w rozrywkach, to jest wielkie, podstawowe prawo ludzkie. Człowiek nie może, nie powinien się nudzić, bo wtedy sięga do mechanicznego i wulgarnego środka przeciwko nudzie — do wódki. W godzinach wolnych obywatel chce, na najmniejszym choćby terenie, czuć się jak król; to go odradza, to mu daje poczucie własnej wartości, to gwarantuje powrót sił i chęci do pracy.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
