<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Od pierwszej do ostatniej myśli">
<author_1="Jan Parandowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-18">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Oczywiście, nigdy go się nie przyjmuje bez pewnej zwłoki. Z pierwszego olśnienia budzi nas refleksja, macocha pomysłów. Nieczuła na ich świeży wdzięk, roztrząsa je, bada, legitymuje z oryginalności, aktualności, siły pociągającej, odsłania fałszywą głębię, mnoży trudności, odstrasza nakładem pracy, jakiej będzie wymagało wykonanie. Refleksja skazuje na zagładę, tysiące chwil zachwytu, które zdawało się poniosą nas ku arcydziełom. Ileż wierszy o wschodach i zachodach słońca, o śnieżnych wierchach i zielonych dolinach, o pocałunkach, splecionych dłoniach, puklach włosów, o umykającej młodości i nieuniknionej śmierci zabiła ona w zarodku! Nazbyt często nie ma się siły odrzucić tych wiekuistych tematów, a brak środków, aby powiedzieć o nich słowo własne, odrębne, świeżo. Wielu łudzi się nadzieją, że odczuwając z tą samą siłą co pierwszy człowiek, potrafi znaleźć wyraz, jakiego nikt nie znalazł. Miłość w każdym pokoleniu tworzy tłumy lichych poetów. Gdy pisarz już odpowiedział sobie na pytania: czy to, co zamierza, jest warte trudu, czy nowe i własne, czy słuszne i godziwe: pozostaje ostatnia wątpliwość: czy nie przerasta jego sił. Piewca „złotego środka", Horacy, ostrzegał, by nie podejmować tematów ponad swoje zdolności, za nim powtarzali to wszyscy trzeźwi mentorzy literatury. Nic rzadszego, jak dokładna świadomość własnych możliwości. Nie łatwo poprzestać na tym, do czego człowiek jest naprawdę zdolny. I gdybyż to był zawsze tylko lot wzwyż! Najczęściej są to pokusy zrodzone z uczuć pospolitych: z ambicji, zazdrości, zawistnej rywalizacji, dążenia do prędkiej lub wyjątkowej sławy. I tak pióro, przeinaczone, aby się ozłocić znakomitymi dziełami historycznymi, tępieje lub łamie się na przeciętnych czy nawet marnych powieściach, komediopisarz, zdolny, jak się to mówi, z niczego zrobić czarujący twór wesołej fantazji, rusza w żmudną drogę ku wzniosłym, patetycznym, mglistym tragediom, gdzie cmokają go same rozczarowania.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
