<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Kościół a energia atomowa">
<author_1="J. M. S.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="2">
<date="1950-02-18">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
„Głos Wolny", organ stowarzyszenia myśli wolnej w Polsce, zaszczycił mój artykuł w „Przeglądzie Powszechnym" osobnymi uwagami. Jestem więc zobowiązany do pokwitowania odbioru. O cóż idzie? — „Głosowi Wolnemu" bardzo nie przypada do gustu moja zasadnicza teza, że postęp ludzkości w epoce atomowej zależy nie tyle od zdobyczy techniki, ile, w pierwszym rzędzie, od postawy duchowej. W szczególności zaś razi go następujące zdanie: Dla chrześcijanina zaś to, co najgłębiej i najpełniej ludzkie, nie da się wykrzesać i rozwinąć, jak tylko w oparciu o to, co Ponadludzkie. Do tego cytatu dodaje organ wolnej myśli następujący komentarz: Jeżeli zalecenie p. Św. przetłumaczyć na język zrozumiały dla wszystkich, to będzie ono oznaczało, że energię atomową należy oddać Kościołowi rzymskokatolickiemu, ponieważ on jest na ziemi ambasadorem wszystkiego, co „Ponadludzkie". Kościół za pomocą tej energii stworzy nową erę szczęśliwości: obejmie "rząd dusz", wytępi „innowierców", zaprowadzi jedną owczarnię, zgromadzi bogactwa materialne w swoim ręku, wiernym natomiast pozostawi to, co „Ponadludzkie". I kto by to pomyślał, że aż takie wnioski można wyciągnąć z przytoczonego, całkiem niewinnego zdania? Doprawdy pogratulować subtelności interpretacji... Ale żart na bok. Mogę uspokoić „Głos Wolny" że Kościół rozporządza siłami nadprzyrodzonymi, a energia atomowa nie jest mu wcale potrzebna. W moim artykule nie mógł znaleźć „Głos Wolny" najmniejszych nawet podstaw do podobnego komentarza. Komentarza — czy raczej insynuacji? Bo przecież chyba „Głosowi Wolnemu" wiadomo, że Kościół z projektem objęcia kontroli energii atomowej nigdy nie występował. To tak łatwo wyssać coś z palca, a potem grzmieć na przeciwnika z tego tytułu. W tym samym numerze spotykamy artykuł o osiągnięciach Miczurina i Łysenki, pt. „Czarodzieje pokonali metafizyków". Autor jest zdania, jakoby wszyscy metafizycy uznawali, że istnieje jakaś mistyczna i nieśmiertelna substancja dziedziczna, niezależna od jakości żywego ciała, którą autor na innym miejscu nazywa „boską". 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
