<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Pustelnia parmeńska">
<author_1="JSS">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W recenzji z pierwszej części „Pustelni" ograniczyłem się do omawiania strony formalnej filmu, nie chcąc pochopnie wydawać sądów, które dopiero całość może usprawiedliwić. Rzecz prosta, że najistotniejszym zagadnieniem obecnej oceny jest ustalenie stosunku między „Pustelnią parmeńską" Christian-Jaque'a a „Pustelnią parmeńską" Stendhala. Muszę tu od razu zastrzec się, że nie uważam za rzecz konieczną, aby film kopiował wiernie swe literackie pierwowzory, jednakże reżyser, który porywa się na interpretację pozycji tego kalibru, bierze na siebie odpowiedzialność wyjątkową i zobowiązującą do nie lada osiągnięć. Nie chodzi tu tylko o zrobienie dobrego widowiska (co zresztą realizatorom „Pustelni" udało się w znacznej mierze), ale przede wszystkim o wykazanie intuicji przy eksploatowaniu materiału, tak by najistotniejsze założenia autora oryginału nie uległy spaczeniu lub trywializacji. Jeżeli nie ma się zamiaru uszanowania tych założeń, wówczas nie pozostaje nic innego, jak zrezygnować z przyimka „według" i zadowolić się wzmianką, że takie a takie dzieło jest źródłem pewnych scenariuszowych pomysłów. Chociaż emocjonowałem się filmem na równi z ogromną większością widzów, nie mam wątpliwości, że w tym wypadku Stendhal został poszkodowany, zaś Christian-Jacque nie stanął na wysokości zadania jako jego interpretator. Zabrakło mu przede wszystkim owego spojrzenia „z wysoka", spojrzenia artysty wielkiej klasy, który ocenia namiętności i szaleństwa ludzkie w skali zupełnie innej niż obserwacja przeciętnego miłośnika przygód. Stendhal nie silił się w swej powieści na zarysowanie jakiegoś wyraźnego moralnego schematu, ale charakter jego postaci, klimat środowiska, bezlitosny sposób przedstawiania panujących stosunków obyczajowych i politycznych, dają stworzonemu przezeń obrazowi perspektywę o historycznej głębi. Twórcy filmu ograniczyli się do romansu. Trudno byłoby robić im z tego zarzut, gdyby poza tym uwzględnili choć w części wymowę owego ważkiego, choć nie ujętego w określoną formułę komentarza, jakim jest stosunek autora do zmaterializowanego przezeń świata.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
