<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Notatnik francuski">
<author_1="Stefan Majchrowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-12">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W S. Remo zrobiło się cokolwiek luźniej, ale dopiero w Ospedaletti pociąg opustoszał. Rozkład jazdy przewidywał tu parę minut postoju, tymczasem wyładowania worków z mięsem trwało przeszło pół godziny; brała w tym czynny udział obsługa kolejowa. Przypomniało mi się, jak to niedawno w Mediolanie, aż karabinierzy interweniowali w pociągu bo jakaś babina nie chciała dopłacić za... dodatkową walizkę. Tutaj musiał ktoś słano dopłacić. Stary marynarz zachowuje się tak, jakby do mięsnego „interesu" wcale nie należał. Ale i on wysiada, Daję mu pudełko „Capstanów". Ściska mi rękę. Arrivederci! (Dowidzenia.) W Ventimiglii jest zupełnie pusto. W obskurnej restauracji hotelowej naprzeciwko dworca oprócz direttore nikogo na sali nie ma. Ściany są malowane na różowo, ale obrót z pewnością różowo nie wygląda. Ruch przez granicę jest właściwie żaden. Goście od niepamiętnych czasów w ogóle się nie pokazują. Zastój. Direttore wypowiada swe żale takim tonem, jakbym to ja właśnie był odpowiedzialny za nieszczęścia, jakie spadły na Ventimiglię. Długo też czekam na drogi i podły obiad. Okazuje się, że trzeba płacić i za tych, którzy nie przyjeżdżają. Brudna cameriera (pokojówka) w przydeptanych pantoflach zabiera mój płaszcz i walizkę na górą. Włóczę się po ulicach. Ventimiglia jest wcale dużym miasteczkiem. Teraz, co prawda, wygląda jakby była zbudowana odrobinę „na wyrost". Albo jakby połowa mieszkańców uciekła. To, co zostało, wygląda nędznie.— Wszystkiemu winna wojna — mówią Włosi — nasze miasto było ostrzeliwane przez francuską artylerię! — (W fen sposób to opowiadają, jakby to brzydcy Francuzi pierwsi na nich napadli.) Idę do citta vecchia (starego miasta). Po drodze szkielet ławki, z którego zdjęto drewniane oparcia. Od biedy można usiąść. Patrzę w górę, na niebo. Jest czyste i bardzo błękitne. Bez dna. Błękitna nieskończoność.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
