<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Życie muzyczne">
<author_1="Stefan Kisielewski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-19">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W dniu 24 lipca 1949 r. w felietonie „Wagner, zakazany Chopin i tyfus" wzywaliśmy na tym miejscu do zaniechania absencji od utworów Wagnera, która to absencja nie przyniosła szkody nikomu, poza nami samymi, poza kulturą muzyczną mas polskich słuchaczy. Upłynęło zaledwie marnych osiem miesięcy (cóż to znaczy wobec wieczności) i oto życzenie spełniło się; na koncercie w dniu 3 marca br. usłyszeliśmy pod dyrekcją Witolda Krzemieńskiego sł\T»na uwerturę do "Tannhausera", Nie jest to jeszcze ów późniejszy, fascynujący nowatorską chromatyką Wagner z „Tristana", lecz w tym dziele zawiera się wielkość, potęga, siła, oryginalność. Wykonaniu zbrakło znowu konsekwentnej koncepcji dynamicznej, szwankowały również nieco smyczki nazbyt skąpe (nie za wielu grających), mało soczyste i zarazem mało precyzyjne, co raziło zwłaszcza w zupełnie nie plastycznym oddaniu charakterystycznego skrzypcowego tematu. Drugim punktem programu była efektowna suita „Hary Janos" węgierskiego kompozytora Zoltana Kodaly'ego, muzyczka dość tania, lecz arcybarwna, pełna orkiestrowej wirtuozerii i ognistego temperamentu — cyrkowy, murowany „samograj". Zawsze dziwiłem się, że ten drugorzędny w istocie utwór uzyskał prawo wstępu na wszystkie estrady świata, podczas gdy nigdzie niemal nie gra się świetnych „Harnasiów" Szymanowskiego (tak samo dlaczego wszędzie uwertura do „Sprzedanej narzeczonej" a nie np. „Flis" Moniuszki?!). Taki to już jakiś polski pech. Kodaly'ego grano świetnie, orkiestra i jej szef odnieśli zasłużony triumf. W programie figurował jeszcze Koncert na orkiestrę kameralną niżej podpisanego. Nie wypada o sobie wiele pisać (mógłbym przecież zapełnić tym tematem wiele stron „Tygodnika"), stwierdzę więc jedynie, że grano wcale, wcale (zwłaszcza doskonale radził sobie z niełatwą partią fagocista Bazyli Orłow), choć można było — np. III część — lepiej, reakcja publiczności była pozytywna (złośliwi twierdzą, że z powodów pozamuzycznych), reakcja autora powściągliwa krytyczna, kwaskowa choć zarazem nieco połechtana (wszyscy jesteśmy ludźmi). 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
