<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Katolicyzm Greene'a i Waugha">
<author_1="Bruce Marshall">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="3">
<date="1950-03-26">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Przed pojawieniem się Greene'a i Waugha, a także przyglądając się ich współczesnym. Galsworthy, Benett i Wells, wszyscy oni pisali o ludziach, których nie zaprosiłby na herbatkę żaden biskup, a jednak powieści ich znaleźć można w salonikach większości probostw i nawet wędrowni misjonarze redemptoryści czytują je w wagonie, podczas podróży. "Saga rodu Forsytów" była w znacznej mierze kroniką rozkładającego się chrześcijaństwa, i to kroniką nie wyrażającą specjalnej dezaprobaty. Zawierała ona ponadto portret anglikańskiego kapłana, którego głupawe i pozbawione zasad doktryny stanowiły znacznie większe niebezpieczeństwo niż ilustrowana pornografia. Może tylko na skutek podejrzenia, że to, co pisze ten autor, jest literaturą, a więc nie będzie prawdopodobnie czytane przez katolików, uniknął Galsworthy cytatów w kazaniach z towarzyszeniem pełnych zgorszenia gestów. Proszę mnie jednak źle nie rozumieć: Galsworthy i Benett byli wielkimi, wrażliwymi pisarzami, a katolicy nie mogli się za ich czasów wykazać autorem, który by im dorównał. Istnieli oczywiście wtedy dobrzy powieściopisarze katoliccy, ale niewielu z nich, a może nawet żaden nie zadał sobie trudu, aby pokazać, jak Kościół Boży działa wśród opornej ludzkości. U Chestertona na przykład, grzech nigdy nie miał tego zapachu rzeczywistości co cnota, może dlatego, że Chesterton nie wychował się w tym samym, rozbitym na drzazgi świecie, w którym wzrastali Greene i Waugh. Ale Greene i Waugh nigdy nie dopuścili się omyłki popełnianej przez ich współczesnych: by lubić zły zapach dla niego samego. Obaj nauczyli się mówić językiem ludzi nowoczesnych, nie ulegając ich brakom. Właśnie dlatego, że znają ten język i że są równie dobrymi pisarzami jak agnostycy, czytają ich z, taką gorliwością ci, którzy nie są w stanie pojąć, że katolicyzm jest czymś więcej niż odmiennym sposobem śpiewania pieśni religijnych.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
