<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Problem Chrystusa">
<author_1="Ks. Jan Piwowarczyk">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="4">
<date="1950-04-09/16">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Teorie te — zdaje się — zakończyły swój żywot. Pogrzebaliśmy je wraz z całym racjonalizmem XIX wieku, (który zresztą definitywnie skończył się dopiero w pierwszym dziesiątku XX w). Któryż z poważnych myślicieli podtrzymuje dziś jeszcze „teorię wizji"? Zmartwychwstanie tkwi w świadomości ludzkiej jako fakt. Ale skoro jest faktem, nasuwa poważne pytanie: w takim razie co należy sądzić o Chrystusie? „Co się wam zda o Chrystusie!" Oto pytanie oto problem. Chrystus był właściwie zawsze dla ludzi problemem. Był nim dla nich już wtedy, kiedy chodził po ziemi Izraela. Był nim także później dla arian, dla protestantów dla racjonalistów XIX w. Raz za razem dowiadujemy się z Ewangelii, że ludzie „dziwowali się" Jego mowie i Jego uczynkom, że z najwyższym zdumieniem pytali się siebie nawzajem: „Któż jest ten, który...?" Dowiadujemy się także, że próbując odpowiedzieć na to pytanie przerzucali się od skrajności do skrajności. Raz Chrystus wydał się im „synem Dawida", Mesjaszem, i królem Go chcieli obwołać i do Jerozolimy Go wiedli w triumfie. Kiedy indziej zaś dopatrywali się w Nim mocy czartowskich, aż sam Chrystus z pewną — chciałoby się powiedzieć — delikatną ironią zwrócił im uwagę na uderzający brak sensu w tym zapatrywaniu, gdy mówił: Powiadacie, że przy pomocy Belzebuba wyrzucam czartów z ludzi, — jeśli (jednak) szatan szatana wypędza, (to) rozdziera go niezgoda; jakoż tedy ostoi się królestwo jego?" (Mat. XII, 26). Musiał ten „problem Chrystusa" udzielić się nawet Jego uczniom, najbliższym, apostołom, skoro w pewniej chwili (Mat. XVI, 13-16) sam Chrystus uznał za wskazane pomóc im w szukaniu rozwiązania.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
