<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Egzotyka bez błyskotek">
<author_1="Józef Szczepański">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="4">
<date="1950-04-09/16">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Pozostawali na zewnątrz, zachowując postawę bardzo bystrych, bardzo dobrze obznajmionych ze swym obiektem obserwatorów, którzy jednak nigdy nie zdobędą prawa do głoszenia prawd potocznych, stanowiących esencję rzeczywistości po drugiej stronie tęczowej szyby zdziwienia. Zresztą, przyjąwszy za rzecz pewną, że w ogóle większość naszych wiadomości o świecie czerpiemy z tzw. literatury pięknej, musimy pogodzić się i z tym, że w odniesieniu do krajów egzotycznych zdani jesteśmy na zachodnie źródła, bowiem kraje te do niedawna zbywały swą bieżącą rzeczywistość upartym milczeniem. Z wyjątkiem poezji, która nieustannie odradza się na nowo pod każdą geograficzną szerokością, tradycja literacka wielkich kultur orientalnych żyła do naszych dni kapitałem swych najwyższych, klasycznych osiągnięć, zasklepiając się w ezoterycznym komentatorstwie lub powielając w nieskończoność dawne wzory. Dopiero w ostatnich czasach pojawią się na Wschodzie literatura w typie naszej beletrystyki, pisana językiem codzienności i poruszająca aktualne tematy. Jednakże rzeczą zupełnie naturalną jest, że czytelnik zachodni woli Norę Waln od Lao-Sze, a Forstera od Mulk Raj Ananda. Bowiem jakkolwiek wielka literatura klasyczna Chin i Indii jest równie daleka od prymitywu, jak klasyczna literatura Grecji, przecież genre beletrystycznej prozy stanowi na grancie azjatyckim nowość i jego adepci stawiają dopiero pierwsze, niepewne, kroki. Tradycyjny szacunek wschodniego twórcy dla raz ustalanych już formuł łączy się na terenie twórczości beletrystycznej z bezkrytycznym zaufaniem neofity w skuteczność sposobów, którymi posługiwali się „mistrzowie". Rezultatem jest forma banalna i naiwna, utrudniająca bezpośredni kontakt z indywidualnym przeżyciem pisarza. Ponieważ w dodatku autor — dajmy na to indyjski — nie odczuwa egzotyki swego środowiska, stanowiąc organiczną jego część, odpada jeszcze ów element dziwności, który tyle dodaje uroku relacja Europejczyka.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
