<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Jak upowszechnić wielkość?">
<author_1="Kisiel">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="4">
<date="1950-04-23">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Gdy miałem lat dziesięć, zaprowadzono mnie na poranek do Filharmonii: w programie figurował Koncert fortepianowy Schumanna. Nigdy nie zapomnę tej męki: przez pół godziny znosiłem niewymowne katusze nudy, irytacji, buntu, oburzenia na absurdalny, pozbawiony wszelkiej melodii i wszelkiego w ogóle sensu hałas, jakim wydał mi się wtedy ów utwór. Dzisiaj wiem, że Koncert fortepianowy Schumanna jest muzyką łatwą, melodyjną, pełną bezpośredniego wdzięku i poetycznego uroku, której słucha się zawsze z przyjemnością, a bez najmniejszego trudu. Mój rozwój psychiczny zrobił od czasu dzieciństwa długą drogę; podobną drogę, oczywiście w innej, kolosalnej skali, mają do zrobienia masy ludzi, którzy chcą zbliżyć się do wielkości, którzy, jako widzowie choćby, chcieliby wziąć udział w gigantycznych przedsięwzięciach Dantów, Leonardów, Rembrandtów, Bachów, w niewidocznych na pozór a wstrząsających światem bojach Augustynów, Tomaszów, Leibnizów, Kantów, Heglów. Ludzie ci żyją małością, a mogliby uczestniczyć w wielkości, tworzonej przecież przez najwyższych spośród siebie, mogliby, jeśli już nie da się osiągnąć tej wielkości, przynajmniej zbliżyć się do niej, uskrzydlić nią swoje życie, „nabrać wiatru w żagle". Lecz przytłoczeni codzienną rutyną, trudem, troską, zwyczajnością, rzadko kiedy podnoszą głowę, aby spojrzeć w górę: uśpieni monotonią przepływających dni, upojeni złudnym narkotykiem życia, zapominają o drogach ducha, przestają ich pragnąć, a w większości w ogóle o ich istnieniu nie wiedzą. Tkwią w małości chcą tkwić w małości, będą tkwić w małości aż do śmierci, nie wiedząc jak wspaniałe życie stracili. Nie jest to jedynie kwestia nierówności ani upośledzeń materialnych, niesprawiedliwych ustrojów społecznych czy niedoskonałości techniczno-organizacyjnych. Popularyzacja, upowszechnianie, udostępnianie i ułatwianie kultury, to tylko półśrodek i to nie zawsze właściwy: nie da się i w ogóle nie ma sensu „popularyzować", w sensie ułatwienia czy streszczenia, ani teorii monad Leibniza, ani Kantowskiej nauki o kategoriach, ani Kunst der Fuge Bacha.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
