<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Najważniejszy sprzymierzeniec">
<author_1="Zofia Starowieyska-Morstinowa">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="4">
<date="1950-04-23">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
A przecież na takiej właśnie kalkulacji, na tej świadomości na rozróżnianiu i hierarchizowaniu wartości opiera cię cały postęp ludzkości, cała jej cywilizacja i kultura. Młodzi, na ogół, tego momentu cywilizacji i postępu nie rozumieją. Przewidywanie uważają za smutny i bardzo nudny przywilej starości. Uważają je za hamulec radości, rozpędu i siły, nie pojmując, że jest ono zasadniczym elementem siły, twórczości i zwycięstwa, A może jeszcze inaczej: może nawet pojęliby i ocenili nam moment przewidywania, gdyby to przewidywanie nie obejmowało także i ich, gdyby nie stawiało także na ich drodze straszaków i gróźb. Bo młodzi wierzą we własne szczęście, w szczęśliwą gwiazdę i — podobnie zresztą jak i wszyscy ludzie, tylko w większym stopniu — nie chcą i nie mogą uwierzyć, żeby im, im właśnie, mogły się zdarzyć te straszliwe rzeczy, które zdarzają się drugim jako następstwo pewnych uczynków czy posunięć. Otóż sugestia tych wykresów, tablic, plansz, przeźroczy umie narzucić widzowi zrozumienie następstw złego uczynku, następstw grzechu. Umie wzbudzić w nim to tak trudne do wzbudzenia w ludzkim egoizmie poczucie odpowiedzialności za drugiego. Pedagogiczne wysiłki wystawy idą niejako w dwóch kierunkach. Po pierwsze ukazuje ona, że każde wykroczenie przeciwko moralności, prostytucja, stosunki pozamałżeńskie, małżeńska zdrada, mogą wprowadzić ludzką jednostkę w to mare tenebrarum nieobliczalnych, dramatycznych. następstw i że z kolei ta ludzka jednostka, wpadająca w nieszczęście, pociąga za sobą cały łańcuch innych ludzi, wtrącając ich w życiowe powikłania i dramaty. Tu wśród najgroźniejszych sprzymierzeńców zepsucia obyczajów, zła, a w następstwie chorób, widzimy kieliszek, widzimy tę wódkę, która nadużyta, odbiera człowiekowi przytomność i świadomość działania, a użyta nawet w ilościach nie „za dużych" — paraliżuje wolę, przyćmiewa świadomość i jakąś straszliwą różowością przesłania następstwa uczynku, które człowiekowi w pełni świadomemu ukazywałyby się w całej swej grozie.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
