<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Parentele "Niespodzianki" Rostworowskiego">
<author_1="Stanisław Pigoń">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="5">
<date="1950-05-07">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
P. Jarosław Iwaszkiewicz przypomniał świeżo (Tyg. Powsz. nr 253)) „Niespodziankę" Rostworowskiego wskazując paralelę jej wątku („ale to zupełną") w niedawnej sztuce Camusa Le malentendu, wzmiankując też okazjonalnie o zbieżnościach jeszcze innych. Nie pierwszy to raz zainteresowano się u nas tą sprawą. Przed wojną p. I. Szczepański w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym" wskazał dwie ozy trzy sztuki niemieckie osnute na tym samym wątku i rozplanowaniem akcji nieodległe od utworu polskiego dramaturga. Już po wojnie p. J. Krzyżanowski z Wrocławia zapowiadał w Krakowie odczyt pt. „Siedem Niespodzianek". Wiadomo, że treścią jego miało być omówienie kilku nowszych sztuk angielskich opartych ma tymże samym konflikcie: rodzice, uwiedzeni chciwością, nie rozpoznawszy syna wracającego ze świata, mordują go dla rabunku. Niewątpliwie i cyfra podana przez wrocławskiego anglistę nie wyczerpuje jeszcze ilości utworów zbudowanych na tym wątku w światowej literaturze dramatycznej. Ma słuszność p. Iwaszkiewicz wykazując, że to jest jeden z wątków wędrownych, międzynarodowych, i początkiem swym sięga, w odległą przeszłość. Równie słusznie zaznacza on też osobliwą zbieżność między nawrotem tych wątków w literaturze a nawrotem informacji prasowych o wypadkach rzeczywistych tego pokroju, jakie zachodziły także wżyciu. Nie wiem tylko, czy uzasadniony jest w pełni jego sceptycyzm, kiedy mówi o tych wypadkach jako o "rzekomo autentycznych". Jak wiadomo Rostworowski sam przyznał, że pomysł „Niespodzianki" zawdzięcza przyjacielowi Fr. Pusłowskiemu, który mu pokazał w jakiejś gazecie wiadomość o takim właśnie rzeczywistym wypadku synobójstwa gdzieś na Białorusi. Natrafiłem na tę samą czy taką samą notatkę w którymś z tygodników ludowych, bodaj że w krakowskiej „Roli". O ile dobrze pamiętam była tam podana nazwa wsi, gdzie się zdarzył ten przypadek. Dlaczego miałby on być legendą? Czyż bieg życia, jak bieg wyobraźni twórczej, nie może się powtarzać, kiedy składają się nań te same wciąż siły namiętności ludzkich?
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
