<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Wspomnienie o Wiktorii Goryńskiej">
<author_1="Wacław Borowy ">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="5">
<date="1950-05-21/28">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dyskusja o współczesnej sztuce religijnej, tak szczęśliwie zainicjowana w „Tygodniku Powszechnym" przez Jacka Woźniakowskiego, pobudza do rozmyślań wielorakich. M. in. do wspomnień o artystach naszego wieku, w których twórczości przemawiały natchnienia religijne, do pytań o losy ich dzieł, które tych natchnień były wyrazem. Co np. się stało z „Chrystusem cierpiącym" Henryka Kuny, wyciętym w pniu czarnego dębu, może arcydziełem tego rzeźbiarza, wywierającymi potężne wrażenie nawet z fotografii? Czy się zachowały wszystkie drzeworyty Wiktorii Goryńskiej o tematach religijnych, zwłaszcza jej swoiste "kartki na Boże Narodzenie"? Ale czy zostało przez kogoś utrwalone wspomnienie o samej artystce, jednej z ofiar obozu niemieckiego w r. 1944? Jest wzmianka o jej śmierci w książce Bolesława Olszowicza. Znajduje się jej nazwisko w listach strat wojennych, podanych przez pisma artystyczne. Ale nie przypominam sobie, żeby gdzieś pisano o niej trochę szerzej. A przecież była to artystka niepoślednia, i postać niezwykła, o niezwykłej kulturze, o pięknej postawie życiowej. Wiktoria Goryńska urodziła się w r. 1902. Jej ojciec Maksymilian (zmarły we Lwowie w r.1940, w „Liście strat" Olszewicza nie wymieniony) był znanym publicystą (o poważnych zainteresowaniach historycznych), cenionym współpracownikiem dzienników polskich (a w swoim czasie i wiedeńskiej Neue Freie Presse). Matka, Stanisława z Markheimów, także się upamiętniła w dziennikarstwie: lekkimi, błyskotliwymi felietonami o życiu obyczajowym obcych krajów. Bo jako korespondenci wielkich gazet Goryńscy lata całe spędzali za granicą. Większa część dzieciństwa Wiktorii przypadła na pobyt ich w Londynie, gdzie w szkole początkowej zdobyła świetne podstawy angielszczyzny. Później równie doskonałe opanowała niemczyznę, mieszkając z rodzicami w Wiedniu (1914—1918). Była tam dwa lata na kursie dla młodzieży artystycznej prof. Ciźeka, potem rok w Graphische Lehr und Versuchsanstalt. Później kształciła się przez i i pół roku u Konrada Krzyżanowskiego, przez 3 lata u Władysława Skoczylasa w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
