<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Ponadczasowa próżnia?!">
<author_1="Kisiel">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="5">
<date="1950-05-21/28">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Każda najbardziej materialna dyscyplina, ma swój odpowiednik, swoje zaplecze w języku spekulatywnym, często, dla laików, na pozór jałowo abstrakcyjnym. Dla ignoranta abstrakcją będzie nauka o budowie fugi, estetyka, dialektyka, fizyka atomowa, logika wielowartościowa — zresztą w ogóle każde rozważanie teoretyczne wykraczające poza jego zainteresowania, podczas gdy człowiek umiejący myśleć, choćby nie znając tych dziedzin, dorozumie się, że chodzi tu o jak najbardziej konkretne i konkretowi służące uogólnienia, o twórcze, intelektualne sformułowania ponadczasowe. Dlatego też wszystkie kierunki filozoficzne, naukowe czy artystyczne, chcąc utrwalić swe zdobycze, ujmują je w język o ile możności ponadczasowy, w język czysto spekulatywny. Autor wymienionego artykułu „Słowa", podobnie jak my wszyscy, jest obywatelem Polski współczesnej. Jedną z podstawowych cech współczesnego naszego życia umysłowego jest ofensywa intelektualna marksizmu, ofensywa filozofii dialektycznej. Bez względu na to, czy się na ten światopogląd piszemy, czy nie, uznać należy, że to uabstrakcyjnienie filozoficzne polskiego życia umysłowego jest zjawiskiem dodatnim. W Polsce za mało uprawiano zawsze myślenia ponadczasowego, dając pierwszeństwo pseudorealistycznemu, drobnemu empiryzmowi. Wynikała z tego często płytkość duchowa i ideowa, krótkooddechowość i wątłość koncepcji, brak autentyczności i intensywności wszelkich akcji światopoglądowych. Nie ma bowiem żadnego wielkiego i prawdziwego realizmu bez ponadczasowych, uogólniających, teoretycznych rozważań i sformułowań. Te sformułowania np. dokonane przez marksistowskich filozofów przed wielu laty częstokroć, są dziś najskuteczniejszym orężem marksizmu w jego arcykonkretnej akcji politycznej i społecznej. Stosowanie tej broni filozoficznej przypomniało i naszym spirytualistom, że nie ma walki konkretów bez odpowiadającej im walki filozofii, że trzeba również sięgnąć do swego ponadczasowego arsenału. Ruch się zrobił w polskim katolicyzmie, jakby włożono kij w mrowisko: przypomniał się tomizm, sięgnięto po filozofów i estetyków katolickich. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
