<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Kropotkin o średniowieczu">
<author_1="Irena Pannenkowa">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="5">
<date="1950-05-21/28">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Na podstawie obserwacji własnych nad życiem zwierząt we wschodniej Syberii i północnej Mandżurii oświadcza Kropotkin: „Widziałem w świecie zwierzęcym pomoc wzajemną w takich rozmiarach, że doprowadziło mnie to do uznania jej za pierwszorzędny czynnik utrzymania życia, zachowania gatunku i jego rozwoju". Natomiast: „z ostrej walki o byt, wymuszanej tam przez przyrodę... wychodzą gatunki... zdziesiątkowane i znacznie słabsze". Takie jest wedle Kropotkina „ostrzeżenie, płynące ku nam od zarośli, lasów, rzek, mórz: Łączcie się! Pomagajcie sobie wzaemnie! To są najbardziej niezawodne środki zapewnienia bezpieczeństwa, to najpewniejsza gwarancja postępu, zarówno fizycznego jak umysłowego i moralnego". W świecie ludzkim. Wielu jednak ewolucjonistów, ni. in. Herbert Spencer, uznaje fakt i szczególne znaczenie wzajemnej pomocy wśród zwierząt, nie przyznaje go światu ludzi. Wedle Spencera, w świecie ludzkim, zwłaszcza „w świecie człowieka pierwotnego", nie pomoc wzajemna, ale „walka wszystkich przeciw wszystkim jest prawem panującym". Tak jak uczy Hobbes: Homo homini lupus. Inaczej mówiąc: zwierzęta (w obrębie co najmniej własnego gatunku) żyły i żyją ze sobą po bratersku, niemal, jak się to mówi eufemicznie, po „ludzku" (lupi lupis homines...), współpracując i wspomagając się wzajemnie... I dopiero od momentu, kiedy małpy przemieniły się w ludzi, zaczęły, według Spencera, zaraz, jak bestie, rzucać się na siebie i walczyć "wszyscy przeciw wszystkim". — Jak gdyby chciały powetować sobie te miliony lat „zmarnowane" w nieludzkim, pokoju i zgodzie... A przecież sam instynkt samozachowawczy musiał nakazywać im skupiać się wobec grożących im zewsząd niebezpieczeństw. Czyżby pierwotni ludzie o tyle mieli być głupsi od pierwotnych zwierząt? Bardzo niepokojąca ewolucja. W końcu więc oddychamy z ulgą, kiedy Kropotkin, na podstawie znów obserwacji własnych i cudzych, stanowczo odrzuca opinie Spencera, i przynajmniej co do człowieka dzikiego (podobnie jak Chesterton co do człowieka przedhistorycznego) dochodzi do wniosków wręcz odmiennych.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
