<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Starożytny poprzednik Nałkowskiej">
<author_1="Marian Plezia">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="6">
<date="1950-06-04">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Można przyklasnąć tłumaczowi, że zadanie swoje potraktował szeroko i nie tylko zaopatrzył przekład w obszerny wstęp (około 40 stron), a także w obfite przypisy, ale również rozszerzył go dodatkiem zawierającym wybór analogicznych „szkiców charakterologicznych", zachowanych nam w pismach Arystotelesa, perypatetyków Lykona i Aristona z Kos, a wreszcie w anonimowej łacińskiej „Retoryce" poświęconej niejakiemu Herenniuszowi. Dzięki temu czytelnik może zorientować się od razu w innych podobnych zabytkach literatury antycznej i lepiej zrozumieć intencję Teofrasta, jaka kierowała nim, gdy pisał „Charaktery", jak również ocenić jego indywidualne cechy. Wstęp informuje o najnowszym stanie badań nad tym dość osobliwym zabytkiem twórczości pisarskiej wybitnego filozofa. Znawcy przedmiotu nie są pomiędzy sobą zgodni w orzekaniu, jakiemu celowi służyć miało tych trzydzieści krótkich obrazków, malujących pewne typy ludzkie. Przypuszczano, że jest to owoc studiów autora nad współczesną mu komedią, która właśnie wówczas obfitowała w charaktery bardzo podobne do tych, jakie wyglądają z kart Teofrasta; inni woleli myśleć o zainteresowaniach teoretyków retoryki typami, które nieraz kreślić wypadało w mowach. Tłumacz opowiada się, zdaniem naszym słusznie, za wywodzeniem "Charakterów" przede wszystkim ze studiów, jakie Arystoteles, a następnie cała jego szkoła, prowadzili nad charakterystycznymi typami ludzkich usposobień, traktując je jako część etyki opisowej. Oczywiście jednak zainteresowania wzbudzone przez refleksję nad komedią czy retoryką mogły także odegrać pewną rolę przy powstaniu naszego dziełka. Wielka popularność tego właśnie pisemka Teofrasta wpłynęła niestety niekorzystnie na stan, w jakim się nam zachowało. Ponieważ w czasach bizantyńskich czytywano je bardzo chętnie w szkołach, do tekstu zakradły się rozmaite adaptacje, a co gorsza nieuważni kopiści, przepisujący je na użytek szkolny, pozniekształcali jego autentyczne brzmienie swoimi błędami, często utrudniającymi w wysokim stopniu możność jego rozumienia, lub poprzerzucali pewne partie w nieodpowiednie miejsca. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
