<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Perspektywy codzienności">
<author_1="J. G.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="6">
<date="1950-06-11">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Władysław Dunarowski; Ciężar rąk. Wyd. Ludowe. Warszawa 1949, str. 244. Znamy już z poprzednich utworów Dunarowskiego jego cenną umiejętność kreślenia wiernych, prostych a wartościowych artystycznie obrazów z codziennego życia wsi. W nowym zbiorze opowiadań te osiągnięcia posłużyły autorowi za odskocznię do ujęcia problemowego: pozostając tematycznie w nie zmienionych ramach — powszednich spraw wsi podgórskiej, tym razem podczas okupacji i bezpośrednio po niej — spróbował autor odsłonić głębsze warstwy pokazywanej rzeczywistości. Nie obeszło się przy tym bez typowych, w takim wypadku potknięć: szarzy ludzie Dunarowskiego zbyt zasadniczo nieraz rozprawiają, ich podświadome marzenia zanadto są czasem identyczne z powojennymi planami i reformami Polski Ludowej. Szkoda też, że w zbiorze znalazła się bezwartościowa literacko "czytankowa" ilustracyjka problemu („Co z ciebie będzie, dziewczyno?") Na szczęście plusy przeważają bezspornie. I najlepiej wychwytuje autor problemy, gdy po prostu pokazuje je niejako przez szpary wzruszająco kreślonych ułamków małych spraw małych ludzi. Służąca, której całą radość stanowi perspektywa włożenia w niedzielę nowego swetra, gospodyni po dniu harówki męcząca się całą noc bólem zęba, matka tracąca dziecko przez nieznajomość podstawowych zasad ratownictwa — te postacie bez podpisów są dostatecznie "problemowo" wymowne. Dunarowski pokazuje różnorakie strony nędzy wiejskiej (z innych tematów potrąca na marginesie o walki niepodległościowe chłopów) — lecz zagadnieniem, do którego najszerzej i po wielekroć nawraca, jest głód ziemi. O ziemi śnią służące i parobcy, o dostatecznej ilości urodzajniejszych pól marzą nadaremnie wielodzietni właściciele paru jałowych morgów. Własne, dostatecznie duże gospodarstwo zdaje się być podstawowym lekarstwem na wszystkie bolączki wisi podgórskiej. Toteż opowiadania o przesiedlaniu się na Ziemie Zachodnie dźwięczą radosnym optymizmem, prawie beztroskim, aż zbyt łatwym. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
