<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Kredowe koło">
<author_1="Goa">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="7">
<date="1950-07-02">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Na pierwszy rzut oka są one wiernym odpowiednikiem chińskiego malarstwa, znanych mi tekstów literackich czy też fotografii chińskiego teatru. A jednak czuje pewien niepokój i opór wewnętrzny. Czy Chińczyk nie żachnąłby się na pewne interpretacje i czy nie zarzuciłby spłycenia — tak zresztą naturalnego i zrozumiałego, wprost nieuniknionego w pierwszej próbie nieegzotycznej adaptacji teatru chińskiego przez scenę polską. Tak np. taniec bóstw sprawiedliwości przypominał mi niektóre — nienajlepsze — chwyty tańca induskiego baletu Parnela. Dotychczasowe wątpliwości dotyczyły w pierwszym rzędzie owych „ozdobników", wstawek choreograficznych itp. Znacznie ich mniej, jeśli chodzi o samą sztukę. Zapewne — i tam one istnieją — dotyczą np. stylowo nieczystej — jak mi się zdaje — groteski prowincjonalnego sędziego czy też apoteozy legendarnego bohatera chińskiego, sędziego Pao Czenga, jak też wielu innych szczegółów. Lecz jeśli nawet te zastrzeżenia czy wątpliwości są słuszne, tym niemniej zasadnicze linie sztuki rysują się czysto i nieegzotycznie — czujemy w niej głęboki nurt jakiejś istotnej sprawy ludzkiej, przejmuje nas ona i porusza głęboko, wiąże mocnymi węzłami z dolą tych nieznanych nam ludzi z odległej krainy i epoki, czujemy się z nimi solidarni, niejako przyjmujemy ich dolę za naszą własną dolę, nie jest ona dla nas obojętna i obca, nie jest bynajmniej sprawą egzotycznej ciekawostki — a to wszystko oznacza artystyczny sukces teatru. Dotyczy to przede wszystkim tekstu sztuki w tłumaczeniu Jana Wypiera (adaptacja Wł. J. Dobrowolskiego) i Anny Swirszczyńskiej. Jest to tekst opowiadający w sposób najbardziej bezpośredni i prosty, niemal sprawozdawczy, dzieje bohaterów sztuki, ich uczucia i wzruszenia. Teatr Li Hsing Tao jest niezmiernie skonwencjonalizowany, każda postać sztuki występuje na proscenium, przedstawia się, wygłasza krótką autocharakterystykę, po czym włącza się do gry i poszczególne sceny są niemal czystą, udramatyzowaną kroniką, pozbawioną nie tylko jakichkolwiek ozdób literackich w naszym pojęciu, lecz również prób głębszej motywacji psychologicznej.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
