<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Społeczne oblicze katolicyzmu polskiego w latach 1815 - 1863">
<author_1="Karol Górski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="7">
<date="1950-07-09">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wydaje się jednak, że bezpośrednio po ukończeniu wojen napoleońskich katolików polskich nie stać było nawet na działalność w tym kierunku. Warstwy tzw. wyższe i przede wszystkim jednostki wybitniejsze hołdowały w całej pełni racjonalizmowi. Zdarzały się wśród nich osoby, które w dzieciństwie nie były ochrzczone. Śluby cywilne w niektórych okolicach, jak np. w Kaliskiem, zastępowały u wielu małżeństwa kościelne. Biskup kujawski Popiel doprowadził do ponowienia związku w obliczu Kościoła szereg małżeństw, posiadających dzieci. Chłop, rzemieślnik byli wierzący, ale szlachta, nowy stan urzędniczy i nieliczne bogate mieszczaństwo nie tylko stały z daleka od kościoła, ale częstokroć pałały doń nienawiścią. Tak więc władze W. Księstwa Warszawskiego wygnały w r. 1808 jedyny aktywny i żywotny zakon, redemptorystów. Wydarzenie to obchodzono ucztą z przemówieniami w jednej z lóż warszawskich. Klasztory kasowano, zarówno w zaborach pruskim i austriackim, jak i w Królestwie Kongresowym. W zaborze austriackim istniało wspólne seminarium duchowne dla wszystkich zakonów, a zakonnicy uczęszczali na bale. Odróżniali się tam osobnymi odznakami dla poszczególnych zakonów. Z relacji księżnej Odescalchi, z domu Branickiej, wiemy, że około r. 1830 spotkała na jakimś balu takich zakonników. Nie wiadomo jedynie, czy wypadek ten miał miejsce na Węgrzech, czy w Polsce. Księżna zapytała swego dansera o brązową odznakę, jaką miał na fraku. Powiedział jej, że jest franciszkaninem a dominikanie odróżniają się odznaką biało-czarną. We Lwowie zakonnicy chodzili na bale w czamarach. „Starannie wypielęgnowana instytucja kleru parafialnego", jak mówił język urzędowy władz austriackich, wychowywana była w duchu józefinizmu i uległości. W Wielkopolsce było nieco inaczej. Tu, jak się wydaje, silne tendencje narodowe wśród kleru kapituł przeradzały się w rodzaj gallikanizmu. Na Pomorzu pod rządami biskupów Niemców zastraszająco malała liczba kleru pochodzącego z ludności miejscowej.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
