<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Groteska czy makabra?">
<author_1="Tadeusz J. Brzeziński">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="7">
<date="1950-07-09">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
W jakimś amerykańskim magazynie — zresztą już dość starym — znajdujemy historię, która w swej groteskowej makabryczności rzuca ciekawe światło tak na byłych władców Niemiec (rzecz dzieje się w Niemczech, między rokiem 1945 a 1946), jak i na Amerykanów, uwydatniając dosyć istotne cechy jednych i drugich: hitlerowskie marzenia militarne oraz jakiś dziecinny i naiwny snobizm Amerykanów. Rzecz miała się tak: 27 kwietnia roku 1945, gdy wojska amerykańskie przetrząsały wszystkie niemieckie budynki i podziemia w poszukiwaniu ukrytych składów amunicji, natrafiły w kopalniach soli w Bernterode w Turyngii na świeży mur, zamykający przejście w jednym z podziemnych chodników. Po długiej i uciążliwej pracy żołnierze dobili się do tajemniczej komnaty, gdzie pośród setek makat i dywanów, pośród niezliczonej ilości pruskich sztandarów pułkowych, pośród obrazów Cranacha i Watteau stały — cztery trumny. Na każdej znajdował się pośpiesznie widać położony napis, jak adres skreślony na pace, przygotowanej do załadowania na kolej lub okręt. Z tych napisów dowiedzieli się amerykańscy oficerowie, że mają przed sobą szczątki twórców militarnej potęgi Niemiec: Wilhelma I, Fryderyka Wielkiego i Hindenburga, oraz żony tego ostatniego. Trumny były tu przeniesione niedawno: trumny Hindenburgów z Prus Wschodnich, gdzie jak wiadomo niemiecki feldmarszałek został pochowany z ogromnymi uroczystościami przez reżim hitlerowski w r. 1934, zresztą wbrew woli zmarłego. Trumny królewskie przywieziono z Poczdamu. Było jasne, że hitlerowcy chcieli nie tylko uchronić przed zmiennymi losami wojny te relikwie niemieckiego militaryzmu, ale także zabezpieczyć je „na lepsze czasy", tzn. oczywiście takie, gdy ich militaryzm będzie mógł znowu się skupić i zorganizować koło jakichś narodowo-imperialistycznych haseł. Trumny te będą wówczas potrzebne — myśleli zapewne hitlerowcy — jako symbol, punkt zborny i hasło dla jakichś świeżych brunatnych koszul...-
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
