<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Muzykalny ambasador i pół miliona dolarów">
<author_1="Michał Strebejko">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="7">
<date="1950-07-23">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dr Robert Kempner jest prokuratorom sądu w Norymberdze i z racji swego urzędu szpera od lat w olbrzymich ilościach dokumentów, jakie zostawiła po sobie III Rzesza. Kiedy pewnego razu przeglądał tajną korespondencję hitlerowskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z ambasadą niemiecką w Ankarze, uderzyły go liczne wzmianki o „operacji Cicero". Co właściwie ukrywa się pod tym kryptonimem i Kempner zadał to pytanie kierownikowi hitlerowskiego wywiadu, generałowi Schellenbergowi, który dobrze pamiętał „operacją Cicero": — to był mój największy sukces — oznajmił prokuratorowi. Ale szczegółów trzeba było szukać dalej. W archiwum Himlera odnaleziono list von Papena, byłego niemieckiego ambasadora w Ankarze, który polecał celowi Gestapo niejakiego Moyzisha i mówił o „cennych usługach'' tego ostatniego. Odszukano go więc i przesłuchano. Kempner nie wierzył własnym uszom: z zeznań Moyzischa jasno wynikało, że dzięki niebywałej, karygodnej lekkomyślności pewnego brytyjskiego dyplomaty, przebieg historycznych konferencji w Moskwie, Teheranie i Kairze był dobrze znany Hitlerowi już, w kilka dni po ich zakończeniu! Kempner skontrolował skrupulatnie zeznania Moyzischa i przekonał się, że były najzupełniej prawdziwe. Oto pokrótoe ich treść: Moyzisch był wiedeńskim dziennikarzem, który po wstąpieniu do NSDAP został posłany do Ankary jako attache handlowy właściwie zaś jako szef hitlerowskiego wywiadu na Turcję. Pod koniec r. 1943 pierwszy sekretarz ambasady, Jenke, skontaktował go --- w nocy, we własnym mieszkaniu — ze swoim byłym służącym Diello, który podawał się za Albańczyka, mówił zaś doskonale po angielsku. Jenke oddalił go w swoim czasie, Diello bowiem wydawał mu się podejrzanie inteligentny. Nie tracąc czasu, Diello zaciągnął się w służbę do ambasadora angielskiego --- i podczas tego pierwszego spotkaniu z Moyzischem zaproponował mu z miejsca fotografie najcenniejszych angielskich dokumentów, żądając za każdą z nich... pięć tysięcy funtów szterlingów.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
