<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="Larousse, sztuka i nieco narzekania">
<author_1="Tadeusz Chrzanowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="7">
<date="1950-07-30">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dalszym, bardzo ważnym elementem są indeksy i słowniczki. Na te szczególnie chcę zwrócić uwagę. A więc słowniczki techniczne i przeglądy ważniejszej bibliografii przedmiotu. Te działy są konieczne; niedopuszczalne jest pominięcie ich w podobnych publikacjach. Dalej znajdujemy po „larusowsku" traktowane indeksy biograficzne artystów. Daty życia, najważniejsze dane biograficzne, dzieła. Takie indeksy cenne są zwłaszcza w tomikach poświęconych zagadnieniom bardziej szczegółowym (np. tomik E. Dacier — La gravure francaise — stanowi dla mnie, dzięki wykazowi najważniejszych rytowników francuskich, zapełnienie poważnej luki w biblioteczce podręcznej). Monografie sztuki poszczególnych krajów posiadają ponadto indeksy topograficzne. Siłą rzeczy są one jednak dość ogólne i szczupłe, niemniej mogą zorientować czytelnika w „geografii artystycznej" kraju. A teraz (posługując się opracowaną naukowo przez Kisiela metodą: słoń a sprawa polska) przeskoczmy do sytuacji u nas. Sądzę, że nie warto jeszcze raz powtarzać lamentów. Wystarczy stwierdzić: akcja uświadamiania społeczeństwa, że pewne budowle i pewne przedmioty mają wartość nie tylko jako „pamiątki narodowe" — nie jest jeszcze wcale ukończona. Nauka polska nadrabia zresztą pracowicie zaległości. Przed wojną zrobiono już sporo, a wojna „ułatwiła" pracę — gdyż skutecznie „dała radę" sporej części naszej puścizny kulturalnej. W tym wypadku pracy byłoby o wiele więcej, gdyby istniała inwentaryzacja, ale ponieważ inwentaryzacji nie ma — więc zniszczone zabytki rzeczywiście „przestały istnieć". Charakterystykę obecnej sytuacji należy więc rozpocząć od spraw inwentaryzacji. Wiem, że w tej dziedzinie robi się dużo. Wiem, że spore grono ludzi pracuje, by wypełnić szeroko zakrojony plan. Ale jeżeli chodzi o materiały opublikowane, to wciąż jeszcze stoimy w tym samym punkcie — wydano drukiem pięć zaledwie powiatów, z których dwa pierwsze (wydane przed pierwszą wojną) już są przestarzałe i zdezaktualizowane, a na właściwym poziomie jest jedynie ostatni tom zredagowany przez J. Szabłowskiego (omówiła go H. Blumówna w ubiegłym roku w „Tyg. Powsz."). 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
