<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article="W zwierciadełku">
<author_1="Wojciech Żukrowski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1950">
<month="8">
<date="1950-08-06">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Każde opowiadanie ma odmienny układ; kryje niespodziankę w samej formie, którą w pełni ocenić może tylko pisarz, i krytyk. Czytelnikowi pozostaje jedynie uczucie świeżości, zadowolenie, że do ostatniego zdania nie mógł przewidzieć rozwiązań, a jednak ukończywszy czytanie pojmuje, że autorka zbudowała losy bohaterów logicznie i konsekwentnie. Wszystkie elementy katastrofy były dane czytelnikowi od początku, a jednak nie potrafił jej przewidzieć. Książka Kowalskiej jest po prostu ciekawą lekturą. Przy całej tej bogatej wiedzy o człowieku, autorka pomija dyskretnie sforę przeżyć religijnych. Choć mamy owa zadumę nad światem, nad sensem cierpienia, zadumę prowadzącą do modlitwy, i w ludzkich losach rozpoznajemy karcącą Sprawiedliwą Rękę, to jednak może nawet nie sam brak Boga. ale brak dążenia człowieka ku Niemu uważam za poważny błąd. Ale zajmijmy się drugą książką, „Uliczka Klasztorna" jest zupełnie inna. Była to opowieść pierwotnie przeznaczona do radio, dla najliczniejszych odbiorców, już samo zacieśnienie się do dialogu, pokawałkowanie akcji na zamknięte całości piętnastominutowych audycji wymagało od autorki wielu wyrzeczeń. Nie mamy przed sobą jakiejś epopei o Wrocławiu, książki o powstawaniu nowego miasta, odbudowie PaFaWagu czy wielkich dniach Wystawy — autorka, jak sama w słowie wstępnym zaznacza, chciała nam pokazać powszednie życie gromady repatriantów. Klasztorna uliczka przecina któreś z przedmieść, dzielnicę willową, gdzie usadowił się wrocławski świat pracy. Sąsiadują tam przemieszani robotnicy i profesorowie uniwersytetu. Kowalskiej udało się doskonale pokazać właśnie prywatne życie mnóstwa ludzi, mrówczą krzątaninę, po oficjalnych zajęciach, po pracy. Lepią rozburzone gniazda, grzebią po ogródkach, odmalowują ściany i szczepią dziczki, po prostu cała ta rzesza przesiedleńców wrasta na trwałe. Wydarzenia miejskie, przemiany społeczne, prace partyjne drobnym drżeniem przebiegają przez zacisze Klasztornej uliczki, tu jakby fala wstrząsów dogasała. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
